Blaise
gdy pożegnał Hermionę usiadł przy stole ślizgonów, zauważył, że Smok dziwnie na niego
patrzy
-
Co jest Smoku?
-
Ty się pytasz ,,co jest”-
warknął rozdrażniony blondyn, Zabini
spojrzał na niego i lekko się uśmiechnął
-
Nie wiem o co ci chodzi- wzruszył ramionami Blaise i nałożył sobie jajecznicę na talerz
-
Blaise co robiłeś z Granger??- Draco był wkurzony, zastanawiał się w co pogrywa jego
przyjaciel, gdy zobaczył, że Granger rozmawia tak
swobodnie z Blaisem gdy przy nim ledwo wypowiada słowa, coś go ścisnęło w żołądku, nie podobało mu się, że jego narzeczona czuję się lepiej w towarzystwie
Diabła
,,Czy
jestem zazdrosny o Granger?” przeszło mu przez myśl ale zaraz się skarcił, nie mógł być zazdrosny, jego przemyślenia przerwał Blaise
-
Rozmawiałem sobie z Mionką- uśmiechnął się cwanie Diabeł, Draco spojrzał na niego poirytowany
-
Zostaw ją w spokoju- powiedział ostro Malfoy
-
Dlaczego, to fajna dziewczyna, chcę się z nią zaprzyjaźnić- uśmiechnął się niewinnie Zabini
-
Ale to Moja Narzeczona- syknął Draco, czuł, że zaraz nie wytrzyma i
przywali przyjacielowi, sam nie wiedział skąd się bierze jego złość
-
Wiem o tym Smoku, nie martw się nie ukradnę ci jej, nie musisz być zazdrosny- powiedział cwanie Diabeł
-
Co?... nie … ja… ja nie jestem zazdrosny, nie rozśmieszaj mnie- powiedział szybko Smok
-
Czyżby Smoku?
-
pewnie że tak- powiedział Malfoy chodź nie był tego taki pewny
-
To dlaczego wyglądasz jakbyś chciał mnie zaraz zabić?- uśmiechnął się ironicznie czarnoskóry,
wiedział, że jego przyjaciel się nie przyzna, ale śmiesznie było oglądać jego reakcje
-…
nie wiem o co ci chodzi- powiedział z udawanym spokojem Draco, nie mógł w to uwierzyć, że tak szybko stracił kontrolę
-
Skoro tak mówisz, ale i tak się nie martw z Mioną chcę się tylko przyjaźnić- zapewnił spokojnie Zabini, choć wkurzanie przyjaciela
było fajną zabawą to nie chciał by Draco naprawdę się zdenerwował, mógł być wtedy dość porywczy
-
A od kiedy zależy ci na przyjaźni z gryfonkami,
szczególnie Granger, wcześniej nawet nie zwracałeś na nią uwagę
-
Może i tak ale teraz po
wojnie wszystko jest inaczej, już wcześniej zauważyłem, że Hermiona Granger jest dość ciekawą osobą, szczególnie, że potrafi trzymać w ryzach Pottera i
Wesleya, zawsze mnie to zastanawiało jak ona sobie z nimi radzi, wiadomo, że Wesley jest dość porywczy i nie potrafi
trzymać gęby na kłódkę a Potter choć całkiem spoko gość to jednak… Potter-
powiedział Blaise patrząc na stół Gryffindoru
-
Taa… - odpowiedział zdawkowo Malfoy także zerkając na gryfonów
-A
co do reszty gryfonek to mało mnie obchodzą, nie wyróżniają się tak jak Miona, no może oprócz małej Wesley
-
Wesley?- zdziwił się Smok
-
No tak Ginny Wesley- odpowiedział uśmiechnięty Blaise
-
A czy ona nie jest z Potterem?
-
Już nie- odpowiedział zadowolony Zabini
-
A ty skąd to wiesz?-
zainteresował się Draco
-
Miona mi powiedziała
-Co
tak po prostu wyznała ci sekrety swoich
przyjaciół?
-
No nie tak do końca, zapytałem ją czy nie czuję się źle z tym małżeństwem bo w końcu jest z Wesleyem…
-
Nadal z nim jest?- zapytał szybko Draco, nie
podobało mu się to
-Nie
przerywaj Smoku, więc zapytałem a ona powiedziała, że już nie są razem i tak jakoś zaczęliśmy gadać o Potterze i małej Wesley- gdy diabeł skończył spojrzał na przyjaciela, zobaczył na jego twarzy uśmiech, nie sądził, że jego przyjaciel tak
szybko przekona się do Hermiony, szkoda, ze
ta dziewczyna jest taka uparta i nie chce do końca zaufać Draco
-
Aaa to dobrze nie chciałbym być w jakimś trójkącie z Wesleyem-
powiedział sucho Malfoy, nie chciałby jego przyjaciel
dowiedział się jak zadowolony jest
Draco z tej wiadomości
-
Ja bym tam mógł być w małym trójkącie z Hermioną i Wesley- powiedział zawadiacko Zabini patrząc na Ginny, blondyn
spiorunował go wzrokiem za ten
komentarz
-
Tylko żartuję- uśmiechnął się niewinnie Diabeł
-
Lepiej tak więcej nie żartuj z przyszłej pani Malfoy-
powiedziała nagle Pansy, która cały czas przysłuchiwała się rozmowie chłopaków, byłą szczerze zdziwiona
postawą Draco, myślała, że będzie się bronił przed tym związkiem a on wyglądał jakby mu to odpowiadało
-
Tak masz rację, bardzo przepraszam
Lordzie Malfoy- powiedział piskliwym głosem Zabini i roześmiał się, Pansy poszła w jego ślady, cały stół przyglądał się im dziwnie, a Draco z
politowaniem kręcąc głową, ale nie zdążył tego skomentować bo do wielkiej Sali
wleciały sowy, było ich dość dużo, wszyscy zrozumieli, że to sowy ministerstwa,
Draco zauważył, że uczniowie są podenerwowani, on uśmiechnął się bo miał to już za sobą.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-
Cholera sowy z ministerstwa- powiedziała Ginny modląc się by żadna nie zrzuciła jej listu
-
Jest ich dość sporo- powiedziała panna Granger, była zadowolona, że ona nie musi już czekać na werdykt, nagle listy
wylądowały na talerzu Rona i
Harrego, chłopcy popatrzyli na
siebie, póżniej na listy i znów na siebie, dziewczyny także patrzyły na listy, chciały wiedzieć kogo wybrano dla chłopców
-
No otwórzcie te listy- powiedziała Miona,
-
A… a co jajak to będzie jakaś stara śmieciożerczyni- powiedział przestraszony Ron a
Harry mu przytaknął, Hermiona westchnęła, rozumiała obawy chłopców ale była bardzo ciekawa
-
Ron na pewno nie- powiedziała spokojnie Ginny, ona także była bardzo ciekawa
-
No ale może…- próbował dalej Wesley
-
Walczyliśmy ze świrem o wyglądzie węża i wygraliśmy co może być gorszego?- zapytała brązowooka
-
No dobra otwieramy- powiedział pewnie wybraniec, chwytając list, Wesley zrobił to samo, po chwili zaczęli czytać, dziewczyny wpatrywały się w nich widziały jak ich źrenice się rozszerzają i obaj połykają ślinę
-
No i co? – zapytałą lekko podenerwowana
Hermiona widząc miny przyjaciół
-
No gadajcie kto zostanie przyszłą panią Wesley i Potter-
powiedziała Ginny, byłą bardzo niecierpliwa
-Lu..Lun…Luna-
powiedział na wydechu Ron,
dziewczyny spojrzały na siebie, na Rona a
potem na stół krukonów gdzie siedziała Luna, która także czytała list, gryfonki zauważyły uśmiech na jej twarzy
-
No to bardzo dobrze, Luna jest przecież naszą przyjaciółką- powiedziała uśmiechnięta Hermiona
-
Tak ale jest też stuknięta- burknął czerwony Ron, Ginny kopła go pod stołem
-
Ron przestań, to fajna dziewczyna,
jesteś szczęściarzem- powiedział cicho Harry, wszyscy
spojrzeli na niego, był cały blady, wyglądał jakby w tym liście przysłali nagie zdjęcie Voldemorta
-
Co jest Harry, nie wyglądasz za dobrze?-
Hermiona była zaniepokojona zachowaniem
przyjaciela, czy jego narzeczona naprawdę mogła być taka straszna
-
Kto ci się trafił stary?- zainteresował się Ron, gdy przeszła mu już fala szoku związana z Luną, Harry cały czas mocno trzymał list w pięści
-
Harry powiedz, nie może być aż tak źle- powiedziała Ginny
-No
właśnie, przecież jesteś Harry Potter wybraniec,
najsilniejszy czarodziej , który ży…
-
Pansy Parkinson- powiedział cicho wybraniec, cała trójka popatrzyła na zielonookiego potem na siebie
-
Co???!!!!- krzyknęła Ginny, cała wielka sala na nią spojrzała, ale ta nic sobie z
tego nie robiąc zerknęła na stół slizgonów a ściślej na brunetkę, która także na nią patrzyła trzymając list
-
Gin siadaj- rozkazała panna Granger, Ginny
natychmiast usiadła i spojrzała przepraszająco na Pottera, ten lekko
się uśmiechnął
-
Jak ministerstwo mogło cos takiego zrobić, Harry wcale nie pasuję do mopsicy- stwierdził Ron
-
Wiesz ja też na pierwszy rzut oka
nie powiedziałabym, ze ty i Luna jesteście idealną parą- powiedziała Hermiona
-
No niby tak ale Harry i Parkinson to już przegięcie, założę się, że oni to sobie wszystko uknuli- powiedział zdenerwowany Ron,
wszyscy popatrzyli na niego
-
Kto i co sobie uknuli?- zapytał wybraniec, nie rozumiejąc co jego przyjaciel znów wymyślił
-
Jak to kto, śmierciożercy a ściślej Malfoyowie i
Parkinsonowie- powiedział pewnie Wesley
-
Chyba trochę przesadzasz- powiedziała Hermiona, miała już dość tych spiskowych teorii
Rona
-
Wcale nie przesadzam, pomyślcie, najpierw Hermiona i Malfoy a teraz Harry i Parkinson
-
No i co z tego?- zapytała Ginny, kręcąc głową
-
To z tego, że to na pewno jakiś plan, który ma nam
zaszkodzić albo sami wiecie kto
kazał im to zrobić zanim umarł, w końcu potrafił gadać w czyimś umyśle- zakończył zadowolony z tego, że rozwikłał zagadkę, przyjaciele patrzyli
na niego z powątpieniem
-
A niby ja mieli by to wszystko zorganizować?- zapytała Hermiona ale zanim Ron wymyślił odpowiedź , odezwał się zimny głos
-
No właśnie Wesley jak niby
mielibyśmy to zrobić?- warknął Draco, gdy Pansy dostała list i wyznała, że wybrali dla niej
Pottera, postanowili , że podejdą w trójkę z Blaisem do stołu gryfonów, bo Pansy nie
chciała sama stawiać im czoła, najpierw zastanawiał się co mogliby by jej zrobić ale jak usłyszał ta gadkę Wesleya to się wściekł, ale na szczęście zauważył, że ani Potter ani mała Wesley a w szczególności Granger, nie wierzą w te jego teorie
wyssane z palca
-
Czego tu?- Warknął Ron zauważając, ze przy ich stole
stoi Malfoy, Zabini i Parkinson
-
Nie twoja sprawa- odwarknął Draco, najchętniej walnąłby jakąś klątwą w tego pajaca
-Moja,
póki stoisz przy moim stole- powiedział Ron wstając i sięgając po różdżkę, Malfoy także wyciągnął swoją, Hermiona zauważyła to, spojrzała na stół nauczycielski ale nikogo przy nim nie było, za to wszyscy uczniowie
patrzyli w ich stronę
-
Ron siadaj a ty Malfoy schowaj różdżkę- nakazała Hermiona
-
Ale…- próbował Ron
-
Siadaj do cholery!- powiedziała ostro panna Granger, wstała i spojrzała na Malfoya, który teraz patrzyła na nią, uśmiechnął się ironicznie i schował różdżkę, wszyscy się zdziwili gdy blondyn
wykonał polecenie
-
Rozumiem, że chcieliście porozmawiać- odezwała się już łagodnie Miona
-
Właściwie to Pansy chciała pogadać z Potterem- powiedział również łagodnie Draco cały czas patrząc w oczy Granger, naprawdę podobało mu się to jak poradziła sobie z rudym, uśmiechnął się do niej zalotnie na co
ta oblała się lekkim rumieńcem, blondynowi naprawdę podobał się ten widok
-
Niby po co ?- zapytał obrażony Ron
-
Może dlatego, że mają teraz coś do załatwienia- odpowiedział poirytowany Zabini,
-
Zamk…- ale nie dokończył bo wybraniec nagle wstał i zwrócił się bezpośrednio do Pansy
-
Więc może chodźmy na błonia?- zapytał wybraniec, Pansy kiwnęła na zgodę i wyszli, wybraniec
odwrócił się jeszcze, skinął dwóm ślizgonom i uśmiechnął się do dziewczyn
-No
to może teraz ty Ron pójdziesz
pogadać z Luną?- zapytała Ginny choć tak naprawdę był to rozkaz, Ron spojrzał na nią potem na ślizgonów, przytaknął i poszedł do stołu krukonów
-
No to mamy go z głowy- powiedziała uradowana Ginny
-
Tak, nie chcę więcej słyszeć jego dziwnych teorii- zaśmiała się panna Granger, potem
spojrzała na Malfoya, odchrząknęła
-
No to… my już eee…. może pójdziemy prawda Ginny?-
zapytała zakłopotana Hermiona, nadal
czuła się nieswojo w towarzystwie
Malfoya
-
Tak chodźmy – przytaknęła Ginny, chwyciła przyjaciółkę za ramię, dziewczyny pożegnały się szybko ze ślizgonami i wyszły z wielkiej Sali,
pierwszą ich lekcją była opieka nad magicznymi
zwierzętami i zostało im do niej jeszcze 20
min, ale nie odeszły daleko bo nagle ktoś chwycił Hermionę, dziewczyna odwróciła się i napotkała niebiesko-szare tęczówki
-
Granger możemy pogadać?- zapytał Draco, Zabini stał za nim, uśmiechając się do Ginny
-
Ja.. eee
-
Idź Miona spotkamy się przed chatką Hagrida- powiedziała z powaga Ginny, Blaise
podszedł do panny Wesley
-
No dobra- spojrzała na przyjaciółkę, potem na Malfoya, ten
przytaknął.
Robi się coraz bardziej ciekawie i to mi się podoba. Podoba mi się ten dystans Hermiony do Malfoy'a. Jakoś bylo by dziwnie gdyby od razu rzucała mu się w ramiona. Sparowanie Pansy z Harrym też może wypaść dość ciekawie. Zachowanie Rona nie odbiega specjalnie od standardów, jakoś za nim nie przepadam, więc nic mnie z jego strony chyba nie zdziwi.
OdpowiedzUsuńCzekam zdecydowanie na dalszy ciąg.
Pozdrawiam:))