-Miona
stawaj!!- krzyczał ktoś do ucha panny Granger
-Mionka
nie zaliczyłaś transmutacji- znów
odezwał się znajomy głos, gdy brązowooka przetworzyła wcześniej wypowiedziane słowa od razu otworzyła oczy
-Co!!??
Ale ja przecież…- dziewczyna spojrzała na postać stojącą koło jej łóżka i zmrużyła oczy
-No
co nie wiedziałam już jak mam cię obudzić- tłumaczyła się mała ruda osóbka o imieniu
Ginny
-Wiesz,
że mogłam przez taką wiadomość dostać zawału serca- z udawaną powagą powiedziała panna Granger
-Tak
wiem, bardzo przepraszam- odpowiedziała ironicznie Ginny udając, że chwyta się za serce, dziewczyny
spojrzały na siebie i po chwili
wybuchły gromkim śmiechem
-
A tak na serio Gin to która jest godzina??- zapytała Hermiona ocierając łzy spowodowane śmiechem
-Przed
ósmą, Harry i Ron już zeszli na śniadanie wiec masz 10
minut- powiedziała ruda wychodząc z pokoju
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W
wielkiej Sali dziewczyny od razu poszły do stołu gryfonów, Ginny usiadła koło Rona a Hermiona
naprzeciwko nich koło Harrego. Panna Granger
przez chwilę obserwowała swojego rudego
przyjaciela aż w końcu nie wytrzymała
-Ronald
jesz tak jakby od tego zależało twoje życie-spojrzała na niego karcąco a ten tylko wzruszył ramionami i jadł dalej w ten swój
specyficzny sposób
-Ron
opanuj się nikt ci tego jedzenia
nie ukradnie- dołączyła się ruda, brat spojrzał na nią dziwnie
-
O cho wham chlodhi?- powiedział przy okazji opluwając twarz wybrańca, dziewczyny spojrzały na niego i zaczęły się śmiać zwracając na siebie uwagę wszystkich uczniów w
wielkiej Sali
-Dzięki Ron- powiedział z wyrzutem wybraniec
wycierając okulary
-Przepraszam
stary- powiedział zawstydzony rudy
Gdy
panna Granger właśnie chciała dopić swoją herbatę zobaczyła jak do Sali wlatują przepiękne szare sowy
-O
patrzcie to sowy z ministerstwa, pewnie przyniosły jakimś biedakom listy z ich przyszłymi małżonkami- śmiał się Ron
Hermiona
obserwowała sowy, zauważyła jak listy otrzymali
Anthony Goldstein , jakaś puchonka , dziewczyna
szczerze im współczuła, nie zauważyła tego, że pewna sowa nadleciała w jej kierunku i
zrzuciła list na jej talerz,
gdy dziewczyna to zauważyła oczy wyszły jej z orbit, wpatrywała się w kopertę na której widniało jej nazwisko
-Miona
otwórz- powiedziała cicho Ginny
-Nie
a co jak to jakiś stary zboczeniec jak
mówił Ron- dziewczyna nie
powstrzymywała drżenia głosu, ruda posłała w stronę brata wzrok mówiący: widzisz co narobiłeś durniu!, Wesley uśmiechnął się w odpowiedzi
przepraszająco
-Miona
otwórz- poprosił wybraniec, dziewczyna
spojrzała na niego i przytaknęła, wzięła do ręki kopertę i otworzyła po chwili spojrzała na tekst
Droga Panno Granger
Ze względu na nowe prawo małżeńskie Ministerstwo wybrało dla pani partnera mając na względzie wszystkie pani
cechy osobowe.
Najodpowiedniejszym kandydatem
został Pan
Dracon Malfoy.
Nalegamy by uroczystość zaślubin przeprowadzić w ciągu 2 miesięcy, w innym wypadku
zostanie pani usunięta ze społeczności magicznej
Melissa Dreap
Departament do spraw małżeństwa
Hermiona
patrzyła na list i nie mogła w to uwierzyć, ze wszystkich
czarodziei dostał jej się Draco cholerny Malfoy
,,To
chyba jakiś żart, nie mogę wyjść za Malfoya, za każdego tylko nie jego”
dziewczyna zaczęła panikować nawet nie zauważyła kiedy po policzkach
zaczęły spływać jej łzy, przyjaciele od razu
zauważyli zachowanie przyjaciółki, Harry wziął jej list i zaczął czytać
-
O cholera- powiedział cicho, Ginny spojrzała na niego pytająco ten nic nie mówiąc podał jej list, gdy
dziewczyna również przeczytała spojrzała na Harrego a potem
szybko podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła, Ron cały czas zastanawiał się kogo dostała Miona, wziął list i gdy zobaczył nazwisko to nie
wytrzymał
-
Co???????? Jakim kurwa cudem???!!!!- zaczął wydzierać się Wesley
^^^^^^^^^^^^^^
Draco
zszedł na śniadanie w dość kiepskim humorze, sam
nie wiedział czemu, czuł jakby miało się wydarzyć coś ważnego ale jeszcze nie był pewny czy to coś dobrego czy złego
,,Może to ten cholerny zamek
tak na mnie działa”
Gdy
usiadł przy stole slytherinu
od razu zaczął rozmawiać z diabłem, kontem oka przy
stole gryfonów zauważył Granger, która kłóciła się o coś z rudym, dołączyła do tego nawet siostra
Wesleya, Draco skarcił się za to, że jakby nigdy nic patrzy
sobie na gryfiaków a w szczególności Granger, po chwili usłyszał głośne śmiechy
-
O widać, że gryfiątka są od rana w dobrym
humorze tak samo jak wujek Blaise- oznajmił Zabini, wszyscy w pobliżu spojrzeli na niego jak
na nienormalnego, a on tylko uśmiechnął się, wzruszył ramionami i powrócił do spożywania śniadania, Draco wolał nie komentować zachowania przyjaciela,
choć było ono strasznie dziwne.
Malfoy nagle zauważył 4 szare sowy wlatujące do wielkiej Sali,
zauważył, że jedna poleciała w stronę jakiegoś krukona a druga w stronę stołu puchonów, nagle
trzecia sowa podleciała do stołu gryfonów ale nie zdążył zauważyć komu oddała list bo w tym samym
momencie na jego talerzu pojawiła się koperta z jego
nazwiskiem to mogło oznaczać tylko jedno
,,O
kurwa”
-
Ja pierdziele smoku to list- oznajmił dobitnie Diabeł, wszyscy ślizgoni spojrzeli na Malfoya
-Diable
no co ty, nie wiedziałem- odpowiedział sarkastycznie
niebieskooki, reszta ślizgonów czekała w napięciu na to kto jest nową narzeczoną Malfoya
-Ale
to jest list ostateczny- powiedział z powagą Diabeł, Draco spojrzał na niego jak na totalnego idiotę, reszta też zastanawiała się czy Zabini jest
normalny
-Zabini
co ty pieprzysz?-zapytał Smok, miał już powoli dość głupawki kumpla, Zabini już otwierał usta by cos powiedzieć ale wyprzedziła go Pansy
-Draco
otwórz i przeczytaj ten list- powiedziała panna Parkinson, była bardzo ciekawa kto
najbardziej pasuje do Draco,
-Dobra,
dobra-powiedział chłopak otworzył kopertę i zaczął czytać
Drogi Panie Malfoy
Ze względu na nowe prawo małżeńskie Ministerstwo wybrało dla pana partnerkę mając na względzie wszystkie pana
cechy osobowe.
Najodpowiedniejszą kandydatką została Pani Hermiona Granger.
Nalegamy by uroczystość zaślubin przeprowadzić w ciągu 2 miesięcy, w innym wypadku
zostanie pan usunięty ze społeczności magicznej
Melissa Dreap
Departament do spraw małżeństwa
Nie
mógł w to uwierzyć on i Granger, małżeństwo
,,To
chyba jakiś żart” zastanawiał się jak on i Granger mogą do siebie pasować byli przecież tak różni, on czysto krwisty
ona mugolaczka, on ślizgon ona gryfonka, on
zly ona dobra
-I
co smoku kogo masz?- zapytał Zabini próbując zajrzeć przez ramię przyjaciela
-Eee…Gra…-
nie zdążył dokończyć bo przy stole
gryfindoru rozległy się krzyki
-
Co???????? Jakim kurwa cudem???!!!!- zaczął wydzierać się Wesley
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz