niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział IV



-Miona stawaj!!- krzyczał ktoś do ucha panny Granger
-Mionka nie zaliczyłaś transmutacji- znów odezwał się znajomy głos, gdy brązowooka przetworzyła wcześniej wypowiedziane słowa od razu otworzyła oczy
-Co!!?? Ale ja przecież…- dziewczyna spojrzała na postać stojącą koło jej łóżka i zmrużyła oczy
-No co nie wiedziałam już jak mam cię obudzić- tłumaczyła się mała ruda osóbka o imieniu Ginny
-Wiesz, że mogłam przez taką wiadomość dostać zawału serca- z udawaną powagą powiedziała panna Granger
-Tak wiem, bardzo przepraszam- odpowiedziała ironicznie Ginny udając, że chwyta się za serce, dziewczyny spojrzały na siebie i po chwili wybuchły gromkim śmiechem
- A tak na serio Gin to która jest godzina??- zapytała Hermiona ocierając łzy spowodowane śmiechem
-Przed ósmą, Harry i Ron już zeszli na śniadanie wiec masz 10 minut- powiedziała ruda wychodząc z pokoju

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

W wielkiej Sali dziewczyny od razu poszły do stołu gryfonów, Ginny usiadła koło Rona a Hermiona naprzeciwko nich koło Harrego. Panna Granger przez chwilę obserwowała swojego rudego przyjaciela aż w końcu nie wytrzymała
-Ronald jesz tak jakby od tego zależało twoje życie-spojrza na niego karcąco a ten tylko wzruszył ramionami i jadł dalej w ten swój specyficzny sposób
-Ron opanuj się nikt ci tego jedzenia nie ukradnie- dołączyła się ruda, brat spojrzał na nią dziwnie
- O cho wham chlodhi?- powiedział przy okazji opluwając twarz wybrańca, dziewczyny spojrzały na niego i zaczęły się śmiać zwracając na siebie uwagę wszystkich uczniów w wielkiej Sali
-Dzięki Ron- powiedział z wyrzutem wybraniec wycierając okulary
-Przepraszam stary- powiedział zawstydzony rudy
Gdy panna Granger właśnie chciała dopić swoją herbatę zobaczyła jak do Sali wlatują przepiękne szare sowy
-O patrzcie to sowy z ministerstwa, pewnie przyniosły jakimś biedakom listy z ich przyszłymi małżonkami- śmiał się Ron
Hermiona obserwowała sowy, zauważyła jak listy otrzymali Anthony Goldstein , jakaś puchonka , dziewczyna szczerze im współczuła, nie zauważyła tego, że pewna sowa nadleciała w jej kierunku i zrzuciła list na jej talerz, gdy dziewczyna to zauważyła oczy wyszły jej z orbit, wpatrywała się w kopertę na której widniało jej nazwisko
-Miona otwórz- powiedziała cicho Ginny
-Nie a co jak to jakiś stary zboczeniec jak mówił Ron- dziewczyna nie powstrzymywała drżenia głosu, ruda posłała w stronę brata wzrok mówiący: widzisz co narobiłeś durniu!, Wesley uśmiechnął się w odpowiedzi przepraszająco
-Miona otwórz- poprosił wybraniec, dziewczyna spojrzała na niego i przytaknęła, wzięła do ręki kopertę i otworzyła po chwili spojrzała na tekst

Droga Panno Granger

Ze względu na nowe prawo małżeńskie Ministerstwo wybrało dla pani partnera mając na względzie wszystkie pani cechy osobowe.
Najodpowiedniejszym kandydatem został Pan Dracon Malfoy.
Nalegamy by uroczystość zaślubin przeprowadzić w ciągu 2 miesięcy, w innym wypadku zostanie pani usunięta ze społeczności magicznej

Melissa Dreap
Departament do spraw małżeństwa

Hermiona patrzyła na list i nie mogła w to uwierzyć, ze wszystkich czarodziei dostał jej się Draco cholerny Malfoy
,,To chyba jakiś żart, nie mogę wyjść za Malfoya, za każdego tylko nie jego” dziewczyna zaczęła panikować nawet nie zauważyła kiedy po policzkach zaczęły spływać jej łzy, przyjaciele od razu zauważyli zachowanie przyjaciółki, Harry wziął jej list i zaczął czytać
- O cholera- powiedział cicho, Ginny spojrzała na niego pytająco ten nic nie mówiąc podał jej list, gdy dziewczyna również przeczytała spojrzała na Harrego a potem szybko podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła, Ron cały czas zastanawiał się kogo dostała Miona, wziął list i gdy zobaczył nazwisko to nie wytrzymał
- Co???????? Jakim kurwa cudem???!!!!- zaczął wydzierać się Wesley

^^^^^^^^^^^^^^

Draco zszedł na śniadanie w dość kiepskim humorze, sam nie wiedział czemu, czuł jakby miało się wydarzyć coś ważnego ale jeszcze nie był pewny czy to coś dobrego czy złego
,,Może to ten cholerny zamek tak na mnie działa”
Gdy usiadł przy stole slytherinu od razu zaczął rozmawiać z diabłem, kontem oka przy stole gryfonów zauważył Granger, która kłóciła się o coś z rudym, dołączyła do tego nawet siostra Wesleya, Draco skarcił się za to, że jakby nigdy nic patrzy sobie na gryfiaków a w szczególności Granger, po chwili usłyszał głośne śmiechy
- O widać, że gryfiątka są od rana w dobrym humorze tak samo jak wujek Blaise- oznajmił Zabini, wszyscy w pobliżu spojrzeli na niego jak na nienormalnego, a on tylko uśmiechnął się, wzruszył ramionami i powrócił do spożywania śniadania, Draco wolał nie komentować zachowania przyjaciela, choć było ono strasznie dziwne. Malfoy nagle zauważył 4 szare sowy wlatujące do wielkiej Sali, zauważył, że jedna poleciała w stronę jakiegoś krukona a druga w stronę stołu puchonów, nagle trzecia sowa podleciała do stołu gryfonów ale nie zdążył zauważyć komu oddała list bo w tym samym momencie na jego talerzu pojawiła się koperta z jego nazwiskiem to mogło oznaczać tylko jedno
,,O kurwa”
- Ja pierdziele smoku to list- oznajmił dobitnie Diabeł, wszyscy ślizgoni spojrzeli na Malfoya
-Diable no co ty, nie wiedziałem- odpowiedział sarkastycznie niebieskooki, reszta ślizgonów czekała w napięciu na to kto jest nową narzeczoną Malfoya
-Ale to jest list ostateczny- powiedział z powagą Diabeł, Draco spojrzał na niego jak na totalnego idiotę, reszta też zastanawiała się czy Zabini jest normalny
-Zabini co ty pieprzysz?-zapytał Smok, miał już powoli dość głupawki kumpla, Zabini już otwierał usta by cos powiedzieć ale wyprzedziła go Pansy
-Draco otwórz i przeczytaj ten list- powiedziała panna Parkinson, była bardzo ciekawa kto najbardziej pasuje do Draco,
-Dobra, dobra-powiedział chłopak otworzył kopertę i zaczął czytać

Drogi Panie Malfoy

Ze względu na nowe prawo małżeńskie Ministerstwo wybrało dla pana partnerkę mając na względzie wszystkie pana cechy osobowe.
Najodpowiedniejszą kandydatką została Pani Hermiona Granger.
Nalegamy by uroczystość zaślubin przeprowadzić w ciągu 2 miesięcy, w innym wypadku zostanie pan usunięty ze społeczności magicznej

Melissa Dreap
Departament do spraw małżeństwa

Nie mógł w to uwierzyć on i Granger, małżeństwo
,,To chyba jakiś żart” zastanawiał się jak on i Granger mogą do siebie pasować byli przecież tak różni, on czysto krwisty ona mugolaczka, on ślizgon ona gryfonka, on zly ona dobra
-I co smoku kogo masz?- zapytał Zabini próbując zajrzeć przez ramię przyjaciela
-Eee…Gra…- nie zdążył dokończyć bo przy stole gryfindoru rozległy się krzyki
- Co???????? Jakim kurwa cudem???!!!!- zaczął wydzierać się Wesley

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz