Wracając po kolacji do pokoju
wspólnego ślizgonów, Draco i Blaise
rozmawiali na temat Pansy
-
Ciekawe o co chodzi z Pansy, myślisz, że naprawdę jest taka niezadowolona
z Pottera?- zastanawiał się blondyn, wcześniej odniósł wrażenie, że ślizgonka też się zmieniła po wojnie, pomyślał nawet, że skoro on zaakceptował Hermionę Granger jako swoją narzeczoną to ona nie będzie miała większych problemów z
Potterem
-
Myślę, że wszystko się ułoży- zapewnił Zabini, młody Malfoy spojrzał na niego dziwnie, już wcześniej odniósł wrażenie, że Blaise ukrywa coś związanego z Pansy
-
A ty czemu jesteś taki pewny?
-
Smoku, Smoku, Smoku, nie pamiętasz, że ja wiem wszystko-
powiedział Diabeł uśmiechająć się cwanie
-
Diable daj spokój i powiedz co wiesz- niecierpliwił się blondyn, nienawidził gdy się coś przed nim ukrywało, Blaise spojrzał na niego i wyszczerzył się jeszcze szerzej
-
pamiętasz jak pierwszego dnia
wspomniałem, że Pansy nie miała by nic przeciwko gdyby
została sparowana z pewnym gryfonem?-
Draco zaczął myśleć, przypomniał sobie tą sytuację w pokoju wspólnym,
Pansy uciekła wtedy zawstydzona do
pokoju
-
Pamiętam i co z tego?
-
To z tego mój drogi przyjacielu, że nasza koleżanka z domu już od jakiegoś czasu kocha się w pewnym gryfonie- wyjawił Blaise, Draco otworzył szeroko oczy z
zdziwienia
-
Co niby w kim??
-
Podpowiem ci hmm jest najsłynniejszym czarodziejem w świecie magii, jest świetnym szukającym, ma bliznę na cz…
-
Potter? Pansy zakochała się w Potterze? Ale kiedy,
jak??- młody Malfoy był w szoku, nigdy by nie
podejrzewał, że jego przyjaciółka, kiedyś dziewczyna żywi jakieś uczucia do złotego chłopca, zastanawiał się jak długo już to trwało, dlaczego nigdy nie
zauważył
-
Wiem tylko, że zaczęło się to jakoś po wojnie- odpowiedział Diabeł
-
A z kąt ty to wiesz?- zapytał Draco gdy chłopcy byli już pod wejściem do pokoju wspólnego
Slytherinu, wypowiedzieli hasło, weszli do swojego pokoju,
Blaise zamknął magicznie drzwi by nikt
ich nie zaskoczył, Draco cały czas przyglądał mu się znacząco, chciał zaspokoić ciekawość, chłopcy usiedli na swoich łóżkach i nalali sobie po
szklaneczce ognistej, Zabini postanowił kontynuować
-
Jakoś na początku lipca, poszedłem na pokątną, chciałem kupić parę rzeczy, nowe szaty itp.
Postanowiłem też przy okazji wejść do księgarni, w oknie wystawowym
zauważyłem wielki bilbord świętej trójki, w środku było jeszcze gorzej, cała jedna ściana była poświęcona na półki z książkami o naszej trójce
gryfonów, z ciekawości zacząłem przeglądać te książ…
-
Wszystko fajnie ale co z Pansy?- przerwał Draco,
-
Daj mi skończyć, wiec tak ja mówiłem przeglądałem te książki i nagle przy końcu zauważyłem znajomą brunetkę, podszedłem bliżej i zorientowałem się, że to Pansy, ona także przeglądała jedna z książek a dokładnie wpatrywała się w zdjęcie Harrego Pottera, które
zrobiono parę dni po wojnie, podszedłem do Pansy bliżej i zapytałem czy przygląda się zdjęciu swojego ukochanego,
to miał być taki żart ale jak się odwróciła i spojrzała na mnie to wiedziałem, że wyglądała jakbym naprawdę odkrył jej największy sekret, nic jej
wtedy nie powiedziałem ale skapowałem, że Pansy naprawdę zadurzyła się w naszym wybrańcu- zakończył Blaise, Draco patrzył na niego osłupiały, tak naprawdę nie wiedząc jak to skomentować, nie mógł uwierzyć, że Pansy zakochała się w Potterze, choć to i tak niej jest
dziwniejsze bardziej od tego, że on Draco Malfoy polubił Hermionę Granger
-
No to eee powinniśmy z nią pogadać, zapytać czemu zachowuje się tak dziwnie w stosunku
do Pottera- oznajmił blondyn
-
Zgadzam się – powiedział Blaise, chłopcy wstali , wyszli z
pokoju i skierowali się w stronę sypialni, która Pansy
dzieliła z Daphne i Mlicentą i Astorią, gdy znaleźli się przed drzwiami,
zapukali dwa razy, po chwili usłyszeli, że ktoś się zbliża, drzwi otworzyła Astoria, dość ładna ślizgonka, gdy tylko
zauważyła Draco uśmiechnęła się słodko, nie była to tajemnica, że dziewczyna kochała się w blondynie
-
Draco, Blaise co was tu sprowadza?- zapytała swoim słodkim głosikiem, Blaise wywrócił oczami, choć lubił Daphne to jej młodszej siostry nie znosił, przypominała mu porcelanową lalkę, na zewnątrz piękna ale w środku pusta
-
Jest może Pansy, chcielibyśmy z nią pogadać?- odezwał się Draco, dziewczyna wyglądała na zawiedzioną gdy dwaj
najprzystojniejsi faceci w szkole zapytali właśnie o Pansy
-
Jasne już ją wołam- powiedziała dziewczyna uśmiechając się do Draco, po chwili w
drzwiach pojawiła się brunetka
-
O co chodzi?- zapytała, chłopcy zauważyli, że nie jest w najlepszym
nastroju
-
Chcieliśmy pogadać- wyjaśnił Zabini
-
Ale teraz?
-
Tak teraz Pansy, chodź do naszego pokoju-
powiedział Draco wyciągając dziewczynę z pokoju ciągnąć w stronę ich sypialni, gdy
wreszcie cała trójka znalazła się w środku, Draco kazał ślizgonce usiąść na jego łóżku gdy on usiał koło Diabła na jego łóżku, które było naprzeciwko
-
To o czym chcieliście pogadać? Zapytała hardo dziewczyna, chłopcy spojrzeli na
siebie, żaden nie chciał zacząć widząc, że ślizgonka jest naprawdę w kiepskim humorze, w
końcu Blaise przełknął i spojrzał na Pansy
-
Właściwie to chcieliśmy wiedzieć czy miedzy tobą a Potterem wszystko w
porządku- wyjaśnił Zabini, brunetka
spojrzała na chwilę na niego i spuściła wzrok
-
Eee… chodzi o to, że wiemy jaka to trudna
sytuacja- wtrącił się blondyn
-
Wątpię byście to zrozumieli-
powiedziała Pansy nadal nie patrząc na chłopaków, nie chciała mówić o swojej sytuacji, w
ogóle nie chciała o tym myśleć
-
Pansy, ja żenię się z młodą Weasley a Draco z
Granger, więc nie mów nam, że cię nie rozumiemy
-
I co z tego, skoro ja chciałam wydać Harrego podczas bitwy, to ja miałam nadzieję, że Czarny Pan go zabije a
teraz mam zostać jego żoną- wyjaśniła ślizgonka, obaj ślizgoni dobrze rozumieli
jak czuje się ich przyjaciółka
-Słuchaj ja zawsze nazywałem Ginny zdrajcą krwi, dokuczałem jej, gardziłem nią i jej całą rodziną, ale teraz cieszę się, że zostanie moją żoną, wojna zmieniła moje spojrzenie na wiele
spraw
-
Tak ale…
-
Żadne ale, uwierz mi, że Draco ma dużo gorzej, powiedz jej
Smoku- Blaise zwrócił się teraz do przyjaciela,
blondyn spojrzał na niego lekko
wystraszony, Diabeł chciał by Draco opowiedział Pansy o tej sytuacji w
Malfoy Manor, młody Malfoy nie był gotowy by o tym
opowiadać
-
Diable lepiej nie
-
Smoku to pomoże jej i tobie- powiedział ciemnoskóry, wiedział, że blondyn nienawidzi
wspominać pobytu Hermiony w jego
domu ale tylko wyznanie Draco mogło zmienić nastawienie Pansy
-No…
dobra, Pansy Diabeł ma rację, moja sytuacja jest sto
razy gorsza, od pierwszej klasy dokuczałem Hermionie, wyzywałem ją od… sama wiesz czego,
byłem okropny dla niej i
jej przyjaciół, gardziłem nią bo jej rodzice nie byli
czarodziejami, teraz jak o tym myślę, to jest mi strasznie głupio
-
Ja też wyzywałam Harrego…
-
Ale Potter nie był torturowany w twoim
domu- wtrącił się blondyn, Pansy spojrzała na niego zszokowana
-
Co?... Ale kiedy… jak??- pytała Pansy, Draco przełknął ślinę i postanowił kontynuować
-
To było podczas wojny gdy byłem w domu, szmalcownicy
złapali Hermione, Pottera,
Weasleya i przyprowadzili ich do Malfoy Manor, po krótce Potter i Weasley
zostali zamknięci w lochu, a Hermioną postanowiła zająć się moja ciotka, na oczach rodziców
i moich rzucała na nią Crucio, torturowała ją, a ja na to patrzyłem i nic nie zrobiłem, to było straszne, do dzisiaj
mam koszmary i nie wchodzę do tego pokoju- zakończył chłopak, ręce zaczęły mu się trząść, spuścił wzrok
-
Ja… nie wiedziałam- powiedziała cicho dziewczyna
-
Powiedziałem tylko Blaisowi, ale
teraz rozumiesz, że twoje obawy nie są odosobnione- powiedział lekko blondyn
-
Rozumiem… teraz- odpowiedziała ślizgonka
-
No to dobrze, więc teraz powinnaś się skupić na tym by rozkochać w sobie naszego złotego chłopca- nakazał z uśmiechem Zabini,
dziewczyna lekko się zaczerwieniła ale przytaknęła, podziękowała chłopcom za rozmowę, pożegnała się i wyszła
-
No to teraz możemy porozmawiać po męsku- objaśnił Blaise, Draco spojrzała na niego pytająco, nie wiedział co znowu wpadło do głowy temu kretynowi
-
Co znowu Diable?
-
Porozmawiajmy o naszych drogich paniach- wyjaśnił ciemnoskóry, ruszając sugestywnie brwiami,
blondyn westchnął
-
Co ci znowu wpadło do tej pustej głowy?- zapytał śmiejący się blondyn
-
No pomyśl jak wszystko się dobrze ułożyło Smoku
-
Niby co?- zapytał blondyn, nie rozumiał o czym jego przyjaciel
mówi
-
Chodzi o to, że moja narzeczona jest
najlepszą przyjaciółką twojej, więc będziemy mogli dalej spędzać ze sobą czas, nawet jak skończymy szkołę- wyjaśnił zadowolony Zabini
-
Taa ale będziemy też spędzać dużo czasu z Potterem i
Weasleyem a ty mój przyjacielu wkroczysz do rodziny wiewiórki- Draco ledwo się powstrzymywał przed parsknięciem śmiechem gdy zobaczył minę Blaise po tym jak doszło do niego do czyjej
rodziny należy Ginny
-
Kurwa o tym nie pomyślałem
-
Wiem, na twoim miejscu uważałbym, mała ruda ma 5 braci, nie
za dobrze znam tych najstarszych ale bliźniaki to niezłe ziółka, nie wspominając o twojej przyszłej teściowej, bo wiesz z łatwością poradziła sobie z ciotką Bellą- blondyn obserwował jak na twarzy
przyjaciela pojawiło się przerażenie
-
Mam przejebane
-
Hahahaha no i to jak
-
Dobra zmieńmy temat, bo jeszcze będę miał koszmary o armii
rudzielców- powiedział lekko spłoszony Diabeł
-
Nie przejmuj się, jestem pewien, że się przyzwyczaisz jak
zamieszkasz już w tej całej norze
-
Bardzo śmieszne Smoku lepiej
powiedz mi co myślisz o jutrzejszym
spotkaniu z rodzicami?- zapytał Blaise zmieniając temat
-
Sam nie wiem stary ,mam nadzieję, że rodzice zachowają się odpowiednio w stosunku
do Hermiony- wyjaśnił Draco, był lekko zdenerwowany
jutrzejszym dniem, obawiał się, że jego ojciec powie coś co urazi jego narzeczoną
-
Sam mówiłeś, ze ojciec spotkał was w szkole i zachował się dobrze w stosunku do
Miony
-
Tak ale mogło być to spowodowane tym, że za plecami miał Ministar Magii
-
Nie denerwuj się, może spotkanie pójdzie całkiem dobrze- pocieszał blondyna Zabini
-
Pożyjemy zobaczymy Diable-
odpowiedział Draco, był pełen obaw, martwił się tym, że teraz gdy zdobył zaufanie Hermiony, jego
ojciec wszystko zniszczy, o matkę się tak nie martwił, miał nadzieję, że wszystko pójdzie gładko i bez przeszkód. Chciał by jego przyszła żona nie musiała obawiać się jego rodziny, chciał by była akceptowana i
traktowana z szacunkiem. Sam nie wiedział z kąt ta potrzeba ale czuł, że szczęście gryfonki u jego boku
jest dla niego bardzo ważne.