Gdy
dotarli pod salę do eliksirów nie mogli
uwierzyć w to co widzą, bo pod salą znajdowali się profesor Snape i Lucjusz
Malfoy, Hermiona na widok starszego Malfoya aż zastygła, Draco wyglądał na zdziwionego obecnością ojca, mężczyźni dyskutowali o czymś nagle Snape dostrzegł parę i chyba poinformował o tym blondyna bo ten
odwrócił się w stronę uczniów, na jego ustach
pojawił się lekki uśmiech co bardzo zdziwiło gryfonkę, ale prawdziwe piekło nadeszło gdy Lucjusz zaczął iść w ich stronę
-
Witaj Draco, o i widzę, że jesteś tu z Panną Granger, miło panią widzieć- powiedział gładko Malfoy senior,
gryfonka zmusiła się na lekki uśmiech, ale była pewna, że ojciec Draco wyczuł jej zdenerwowanie bo w
jego zazwyczaj zimnych oczach dostrzegła iskierki rozbawienia
-
Ojcze co ty tu robisz?- zapytał młody ślizgon
-
Przyjechałem z pewną sprawą do Severusa-
odpowiedział Lucjusz teraz skupiając swój wzrok na synu,
Hermiona odetchnęła z ulgą lecz wtedy cała uwaga starszego
Malfoya spadła na nią
-
Panno Granger ja i moja małżonka bardzo się cieszymy, z jutrzejszego spotkania, będziemy mogli wszystko
dokładnie omówić
-
… tak oczywiście panie Malfoy-
odpowiedziała dziewczyna, zmusiła się na to by głos jej nie drżał, zastanawiała się również jak to możliwe, że Malfoy przybył do Hogwartu skoro
zabrano mu różdżkę a dom może opuszczać tylko w nagłych wypadkach, już chciała go o to spytać ale Draco ją ubiegł
-
Ojcze jak właściwie się tu znalazłeś bo przecie…-
-
Poprosiłem Ministra by mnie tu
zabrał, wyjaśniłem, że mam sprawę do Severusa a jutro nie
będzie go w zamku- wyjaśnił blondwłosy mężczyzna, Draco chciał jeszcze o to zapytać ale przerwał mu głęboki głos
-
Malfoy musimy już iść- powiedział ostro Minister Magii
Kingsley Shacklebolt, cała trójka poparzyła na niego, Hermiona
zauważyła jego surową minę ale gdy czarnoskóry ją zauważył uśmiechnął się i podszedł do nich
-
Witaj Hermiono- powiedział łagodnie mężczyzna, dziewczyna uśmiechnęła się, zawsze lubiła Kingsleya, był dla niej jak dobry i łagodny wujek
-
Dzień dobry Panie Ministrze-
odpowiedziała z szacunkiem, mężczyzną westchnął i spojrzał na nią uważnie
-
Hermiono znamy się już parę lat i z tego co pamiętam jechaliśmy razem na testralu więc możesz mi mówić po imieniu- powiedział Kingsley
-
Tak ale…- Hermiona chciała mu wyjaśnić, ze jest ministrem
magii i powinna się do niego tak zwracać ale nie zdążyła
-
A to pewnie młody pan Malfoy, miło poznać- minister zwrócił się do Draco, obaj uścisnęli swoje dłonie
-
Mi też miło- odpowiedział ślizgon
-
Dobrze czas ucieka, musimy już iść Malfoy- nakazał Kingsley, Lucjusz
spojrzał na dwójkę uczniów, uśmiechnął się lekko ale dostojnie
-
To do jutra panno Granger, Draco- kiwnął głową i poszedł z ministrem, Draco spojrzał na nią i uśmiechnął się rozbrajająco
-
To powiesz mi kiedy jechałaś na testralu z ministrem
magii?
-
Może kiedyś- odpowiedziała nonszalancko, puściła mu oczko i weszła do klasy, chłopak uśmiechnął się szeroko i także wszedł do klasy myśląc o tym, że dzień zapowiada się całkiem dobrze.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-
Gadałaś z Lucjuszem Malfoyem??-
zapytała przejęta Ginny gdy razem z
Hermioną siedziały na kanapie w pokoju
wspólnym, panna Weasley była bardzo ciekawa spotkania z Malfoyem seniorem
-
No to nie tak, że z nim gadałam jakoś specjalnie, wymieniliśmy tylko uprzejmości i tyle- wyjaśniła Miona
-
To i tak coś bo nawet cię nie zwyzywał czy coś
-
Też to zauważyłam, może Draco miał rację, że jego ojciec też się zmienił- zastanawiała się Hermiona, nadal była w lekkim szoku po
spotkaniu z ojcem Draco, zdziwiła się, że nie widziała na jego twarzy odrazy
i niechęci, przysięgłaby nawet, że w jego zazwyczaj
lodowatym spojrzeniu dostrzegła ciepło, dlatego właśnie nie mogła się doczekać jutrzejszego spotkania,
chciała się upewnić czy państwo Malfoy naprawdę zmienili nastawienie
czy to tylko taka gra, zaczęła ufać Draco i nawet trochę go polubiła ale jego rodzice to
inna bajka
-
Możliwe, jutro się przekonasz czy to nie
było na pokaz przed
Kingsleyem- oznajmiła młodsza gryfonka
-
Tak… ale dość o mnie opowiadaj jak tam
z Zabinim?- zapytała panna Granger, ponieważ ruda cały dzień omijała temat Diabła
-
No…eee… nie jest źle- zaczerwieniła się Gin, Hermiona przyglądała jej się uważnie, nagle uśmiechnęła się szeroko do przyjaciółki
-
On ci się podoba- oznajmiła Miona, ruda na te słowa jeszcze bardziej się zaczerwieniła
-
No jest przystojny, zabawny i nawet fajnie się z nim gada- wytłumaczyła Ginny
-
Masz rację, to naprawdę fajny chłopak i myślę, że świetnie do siebie
pasujecie- powiedziała Hermiona, przyjaciółka popatrzyła na nią dziwnie
-
A jeszcze parę dni temu to ja tobie
mówiłam podobne rzeczy o
blondasie a teraz rolę się odwróciły- dziewczyny zaczęły się śmiać, Hermiona była szczęśliwa, że znów jest w Hogwarcie,
w swoim ukochanym zamku ale wiedziała, że już niedługo wszystko się zmieni bo od poniedziałku wszystkie pary , będą wprowadzały się do skrzydła małżeńskiego, dziewczyna trochę się tego bała, nie potrafiła sobie wyobrazić mieszkania z Malfoyem a
co dopiero spania w jednym łóżku, na samą myśl o tym zrobiło jej się gorąco.
Gryfonki
siedząc w salonie cały czas zanosiły się śmiechem,
-
A wy z czego znowu się śmiejecie?- zapytał Ron, który wrócił ze spotkania z Luną, dziewczyny spojrzały na niego i wybuchły śmiechem, chłopak spojrzał na nie i pokręcił głową
-
Kobiety… kto je zrozumie- powiedział
-
A co to już nie można się nawet śmiać?- syknęła Ginny, nadal była lekko wkurzona na
brata za jego zachowanie z rana
-
Eee… można, czy ja coś mówię?!- zapytał już lekko rozdrażniony Weasley, nadal nie
podobało mu się to, że jego najlepsi
przyjaciele będą związani ze ślizgonami ale to, że w rodzinie będzie miał slizgona to już koszmar
-
Dobra dajcie spokój, nie kłóćmy się, to ostanie parę dni, które spędzamy w tym salonie-
powiedziała smutno Miona
-
Masz rację Miona, przepraszam, nie
powinienem tak wybuchać- powiedział skruszony chłopak
-
No to skoro to już mamy załatwione, to może poróbmy cos ciekawego-
oznajmiła z cwanym uśmiechem Ginny
-
Ale co a tak w ogóle to gdzie jest Harry?- zapytał rudy, od końca lekcji nie widział swojego najlepszego
przyjaciela
-
Jest z Pansy- wytłumaczyła Hermiona
-
Ciekawe jak im się ułoży?- zastanawiała się na głos panna Weasley
-
Mam nadzieję, że dobrze, nikt nie zasługuje tak na szczęście jak Harry- oznajmiła Miona, przyjaciele
pokiwali głowami na znak zgody
-
Taaa ale z Parkinson to może być trudna sprawa-
powiedział Ron
-
Może ona też się zmieniła
-
Taaa pewnie, a pamiętacie jak chciała wydać Harrego podczas bitwy-
prychnął rudy
-
W razie czego potraktuję ją moim upioro- gackiem-
zapewniła Ginny
-
To może być coś, a teraz chodźmy już na kolację- powiedziała Hermiona, rodzeństwo przytaknęło i cała trójka wyszła z pokoju wspólnego.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Podczas
kolacji stół Gryffindoru był miejscem żywej dyskusji uczniów na
temat Quidditcha, drużyna rozmawiała o pierwszym meczu w tym roku
szkolnym, który ma się odbyć pomiędzy Gryffindorem a Ravenclawem,
Ginny cały czas dokuczała bratu, mówiąc, że teraz przez swoją narzeczoną będzie robił wszystko by krukoni wygrali.
- Przestań Ginny- syknął wkurzony i czerwony ze wstydu
Weasley, siostra spojrzała na niego i uśmiechnęła się niewinnie
- Dobra Gin zostaw go już, bo jeszcze nie zagra w meczu- dołączył wybraniec, chcąc przerwać rozmowę rodzeństwa, która jego zdaniem skończyła by się kolejna kłótnią, dziewczyna wróciła do swojej kolacji
- A właściwie co robiliście z Pansy całe popołudnie?- zapytała Hermiona, zielonooki westchnął
- Rozmawialiśmy, wiesz chciałem się z nią przynajmniej zaprzyjaźnić na początek, więc postanowiłem, że najlepiej będzie jak się trochę poznamy- wyjaśnił chłopak, przyjaciele zauważyli, że Harry jest zdenerwowany
- Rozumiem, że nie wyszło to najlepiej?- tym razem zapytała Gin
- Jest strasznie, ona zachowuje się jakbym zaraz miał ją wrzucić do Azkabanu, zapytałem ją czy jej rodzice już wiedzą a ona się rozpłakała i uciekła- Hermiona zauważyła, że jej przyjaciel jest nieszczęśliwy, nie rozumiała Pansy, według niej Harry to wspaniały chłopak
- Może porozmawiam z Draco i Blaisem- zaproponowała Miona
- Byłbym ci wdzięczny, oni znają ją najlepiej- powiedział zrezygnowany wybraniec, Hermiona uśmiechnęła się do niego pocieszająco, odwróciła się by spojrzeć na stół ślizgonów, zauważyła Smoka i Diabła, naprzeciw Notta i sióstr
Greengrass, za to nigdzie nie widziała Pansy, wstała i udała się w stronę stołu Slytherinu, gdy się zbliżała wyłapała wiele zdziwionych spojrzeń uczniów domu węża, Draco i Blaise także ją zauważyli, gdy podeszłą do nich odezwał się Diabeł
- Mionka co cię tu sprowadza, czyżbyś chciała z nami zjeść?- zapytał przyjacielsko Zabini, uśmiechając się szeroko, dziewczyna naprawdę polubiła tego chłopaka, był inny niż reszta, była pewna, że jej ruda przyjaciółka będzie z nim szczęśliwa
- Właściwie to chciałam pogadać z tobą i Draco- wyjaśniła patrząc teraz na Malfoya
- Jasne, siadaj- zachęcił blondyn, przesuwając się robiąc dla niej miejsce pomiędzy nim a Zabinim, dziewczyna uśmiechnęła się lekko u usiadła, nie przegapiła zdegustowanych min Notta i Astorii, ku jej zdziwieniu Daphne uśmiechnęła się do niej nieśmiało, gryfonka odwzajemniła uśmiech, starsza siostra Greengrass
została sparowana z chłopakiem, który parę lat temu skończył Hogwart
- Wiem o czym chciałaś z nami porozmawiać- oznajmił dumnie Blaise, Miona i Draco spojrzeli na niego zdziwieni
- Wiesz?- zapytała Granger, Diabeł pokiwał twierdzącą głową
- Diabełek wie wszystko, chcesz zamienić się z wiewiórką tak byś ty mogła wyjść za mnie a ona za Smoka, ale niestety muszę odmówić, polubiłem te rude dziewczę i wiem też, że Draco się nie zgodzi, chłopak przywiązał się do ciebie- wytłumaczył uśmiechnięty Zabini, Hermiona lekko się zarumieniła
- Diable zaraz cię walnę- zagroził Draco, ciskając iskrami w przyjaciela
- No co, nie o to chodzi?- zapytał niewinnie Zabini
- Eee nie, chodzi o Pansy – powiedziała gryfonka
- Co z nią?- zapytał młody Malfoy
- Ona chyba nie jest szczęśliwa z tego, że została połączona z Harrym, chciałam żebyście ją podpytali- wyjaśniła
- Jasne zrobimy to ale ja bym się nie martwił- odpowiedział tajemniczo Blaise
- Dzięki to by ułatwiło sprawę, to ja już pójdę- powiedziała Hermiona wstając, nagle blondyn chwycił ja za rękę, dziewczyna spojrzała na niego pytająco
- Czekaj na mnie jutro przed wielką salą o 11, razem pójdziemy do Hogsmeade- wyjaśnił chłopak, dziewczyna pokiwała twierdząco, pożegnała się ze śligonami i wróciła do swojego stołu, powiedziała wybrańcowi, że slizgoni zgodzili się pomóc, po kolacji udała się z przyjaciółmi do wieży gryffindoru, myśląc o tym , że jurto czeka ją bardzo ciężki dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz