-Idąc do biblioteki panna
Granger zastanawiała się nad tym jak będzie wyglądało spotkanie z Malfoyami,
które ma się odbyć za dwa dni, nie mogła przestać wyobrażać sobie wściekłego Malfoya seniora i
jego małżonki, którzy będą na nią patrzeć z czystą pogardą i niechęcią, choć Draco powiedział jej, że rodzice się zmienili to ona nie mogła w to uwierzyć.
-
Hej Miona- nagle jej przemyślenia przerwała Luna Lovegood uśmiechając się do niej przyjacielsko
-
Cześ Luno- odpowiedziała Hermiona odwzajemniając uśmiech
-
Czyżbyś wybierała się do biblioteki?- zapytała krukonka, swoim
rozmarzonym głosem
-
Właściwie tak
-
O to super bo ja też się tam idę- powiedziała Luna i wzięła rekę Hermiony ciągnąc ją w stronę biblioteki. Gdy
dziewczyny dotarły do biblioteki usiadły przy stoliku w koncie,
Luna usiadła naprzeciwko Hermiony
zabierając się za pisanie jakiegoś eseju, panna Grager także zaczęła pisać referat dla Snape’a, po
chwili postanowiła zagadać pannę Lovegood
-
Chciałam zapytać co sadzisz o tym, że zostałaś dobrana z Ronem?-
zapytała Miona, Luna popatrzyła na nią i uśmiechnęła się szeroko
-
Bardzo się cieszę, Ron jest bardzo miły- odpowiedziała blondynka
-
No tak ale ma też swoje ,,wyskoki”
-
Nie martw się, jestem pewna, że sobie z nim poradzę, wystarczy, że usunę te nargle wokół niego- powiedziała z powagą Luna, Hermiona
zastanawiała się co odpowiedzieć ale nie zdążyła
-
A jak ci się układa z Draco?- zapytała blondynka
-
Eee dobrze tak sadze- odpowiedziała gryfonka lekko się rumieniąc
-
Jesteście naprawdę świetną parą- oznajmiła z uśmiechem krukonka, na te
słowa Miona jeszcze
bardziej się zarumieniła
-
Dziękuję… chyba
-
Mówię prawdę, pasujecie do siebie,
na pewno będziecie szczęśliwi- zapewniła Luna wracając do pisania eseju
-
Mam nadzieję- wyszeptała gryfonka także wracając do swojej pracy
domowej. Dziewczyny już więcej nie rozmawiały, Hermiona nie miała nic przeciwko, wręcz przeciwnie,
towarzystwo Luny bardzo jej odpowiadało. Po jakimś czasie dziewczyny postanowiły skończyć i iść do swoich pokoi
wspólnych, Hermiona pożegnała się z krukonką i poszła w stronę wieży gryffindoru.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-
Nadal nie mogę w to uwierzyć, że siedzieliśmy przy stole gryfonów
ze złotą trójką- powiedział Diabeł siedzący na kanapie w pokoju
wspólnym slizgonów razem z Draco
-
No, jakby mi ktoś kiedyś to powiedział to bym go wyśmiał- odpowiedział Malfoy uśmiechając się ironicznie
-
Ale wiesz co ci powiem?
-
Co Diable?- zapytał blondyn popijając ognistą
-
Najbardziej zaskoczył mnie Potter-
odpowiedział z powagą Blaise
-
Ja też się zdziwiłem, że nas zaprosił
-
Nie o to chodzi Smoku
-
No to o co?- zapytał Draco
-
Mam na myśli to, że zawsze myśleliśmy, że Potter to taki typowy
pozer, który kocha sławę a teraz po wojnie sądziłem, że jego ego urośnie jeszcze bardziej, a
obaj zobaczyliśmy, że Potter kiedy nie musi
walczyć z tym całym syfem jest normalnym
facetem a właściwie trochę nieszczęśliwym- wyjaśnił Zabini, Draco przytaknął, rozumiał co jego przyjaciel ma
namyśli, zawsze uważał Pottera za dupka, który
kocha popisy a widział chłopaka, który nadal ma
problemy w odnalezieniu swojej drogi, przypominał mu trochę siebie
-
Masz rację, nasz wybraniec jest
drugim największym zaskoczeniem w tym
roku- oznajmił blondyn, Zabini spojrzał na niego dolewając sobie ognistej
-
A co jest pierwszym?- zapytał Diabeł
-
Granger a raczej Hermiona- odpowiedział Malfoy uśmiechając się lekko, Zabini także się uśmiechnął
-
Aaaa no tak przyszła pani Malfoy okazała się całkiem inna niż byś sądził
-
Cieszę się, że dała mi czystą kartę po tym wszystkim co się zdarzyło- powiedział z powagą Draco, Blaise poklepał go po plecach
-
Mówiłem, że to fajna dziewczyna- uśmiechnął się Diabeł, Smok spojrzał na niego i pokręcił głową. Resztę czasu chłopcy spędzili rozmawiając o głupotach co chwilę wybuchając śmiechem.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W Piątek Hermiona i Ginny razem zmierzały na śniadanie, podczas gdy
panna Granger była zrelaksowana, młodsza gryfonka cała się trzęsła
-
Uspokój się Gin, w niczym ci to nie
pomoże- powiedziała stanowczo brązowowłosa
-
Nie mogę, dziś wszystko się wyjaśni- powiedziała ze strachem
dziewczyna, Miona rozumiała przyjaciółkę, w końcu dzisiaj ostatni dzień, w którym będą przychodzić sowy z ministerstwa co
oznacza, że panna Wesley dziś dowie się z kim spędzi resztę życia, zostało tylko paru uczniów
którzy nie zostali jeszcze sparowani, niestety Ginny była jedyną gryfonką, po za nią zostało paru krukonów,
puchonów i dwóch ślizgonów w tym Blaise
Zabini, Hermiona pomyślała nawet, że jej przyjaciółka pasowała by do Diabła no i miło by było gdyby jej najlepsza
przyjaciółka, prawie siostra została żoną najlepszego przyjaciela
jej męża. Gdy gryfonki zmierzały w kierunku stołu gryfonów, panna
Granger spojrzała na stół ślizgonów, zauważyła Draco, który mówił coś podenerwowanemu
Zabiniemu, dziewczyna od razu wiedziała, że Blaise także ma pewne obawy.
-
Gotowa siostrzyczko?- zapytał Ron gdy dziewczyny usiadły naprzeciwko niego i Harrego
-
Spadaj Ron- odwarknęła ruda posyłając w stronę brata mordercze
spojrzenie
-
Oj daj spokój, nie będzie tak źle- zapewnił młody Weasley
-
Ron ma rację, myślę, że najgorsze partie zostały już dobranę- powiedział wybraniec patrząc w stronę Notta, który został już sparowany z Astorią Greengrass
-
Harry ma rację, będzie dobrze- zapewniła z uśmiechem Miona
- Macie rację, nie będę pesymistką- uśmiechnęła się lekko panna Weasley
-
I tak trzymać- powiedział entuzjastycznie Harry,
który sądził, że Ginny i tak nie trafi
gorzej niż on, bo jego narzeczona
naprawdę zachowywała się jakby się go bała, choć rozmawiali już drugi raz, to Pansy
patrzyła wszędzie tylko nie na niego,
kompletnie nie rozumiał jej zachowania, pamiętał tą dziewczynę jako pewną siebie, wyszczekaną arystokratkę, jego przemyślenia przerwały sowy, które wleciały do wielkiej Sali, chłopak spojrzał na Ginny, która wyglądała na przerażoną, nie wiedział jak jej pomóc więc tylko uśmiechnął się do niej pocieszająco. Miona obserwowała sowy, w pewnym
momencie jedna upuściła list na talerz Ginny,
młoda gryfonka spojrzała na niego to na
przyjaciół
-
No otwieraj – ponaglił ją brat, dziewczyna lekko
przytaknęła i zaczęła otwierać kopertę, przyjaciele patrzyli,
jak ruda czyta list po chwili zwróciła się w stronę Hermiony
-
Wygląda na to, że nie tylko ja zostałam wpuszczona w jaskinię węży- powiedziała panna Weasley
-
Co masz na myśli?- zapytał zdziwiony Ron
-
To, że ja i Hermiona będziemy spędzać razem więcej czasu niż myślałam- uśmiechnęła się tajemniczo Ginny, ale
zanim ktoś zdążył ją dopytać przy ich stole pojawiło się dwóch ślizgonów
-
Mam nadzieję, że obwieściłaś im tą szczęśliwą nowinę wiewiórko?- zapytał uśmiechnięty Zabini, Draco stał koło niego uśmiechając się uspokajająco do Hermiony widząc jej zakłopotanie
-
Eee… o co chodzi Gin?- zapytał wybraniec, choć zaczął już się domyślać, spojrzał na Mionę, która także wyglądała jakby już załapała
-
O to mój drogi złoty chłopcze, że ja i urocza panna
Weasley będziemy za niedługo szczęśliwą rodzinką- wyszczerzył się Blaise
-
Ooo naprawdę to chyba dobrze?-
zapytała niepewnie Miona cały czas patrząc na Rona, którego mina
nic nie wyrażała, ale była pewna, że zaraz wybuchnie
-
No pewnie, to co wiewiórko możemy pogadać w cztery oczy?- zapytał Diabeł, Ginny przytaknęła i zaczęła wstawać gdy nagle odezwał się jej brat
-
Co? To niemożliwe- Ron wyglądał jakby ktoś mu obwieścił, że świąt nie będzie, wszyscy spojrzeli
na niego gdy ten zaczął coś mamrotać pod nosem
-
Ron wszystko w porządku?- zapytał wybraniec
-
Jasne, że nie Harry!!!!- krzyknął Rudy
-
Ron przestań- skarciła go Hermiona
-
Nie przestanę, nie dość, że zabrali Harego, ciebie
Miona to teraz jeszcze moją siostrę- lamentował młody Weasley
-
Stary przesadzasz
-
Daj już spokój Ron a ty Zabini
choć pogadać- powiedziała panna Weasley i wyszła z wielkiej Sali razem
z Blaisem, brat patrzył na nią osłupiały
-
Napiszę do Kingsleya, nie zostawię tak tego- odgrażał się rudy, Harry pokręcił głową ale wolał się już nie odzywać, on sam uważał, że Zabini nie jest taki zły, Hermiona nie chciała słuchać już swojego rudego
przyjaciela, więc zwróciła się do Malfoya
-
Mamy teraz razem eliksiry więc może już pójdziemy?- zapytała, chłopak spojrzał na nią i uśmiechnął się zawadiacko
-
Jasne chodźmy- powiedział i wyszli razem z
wielkiej Sali.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Hermiona
idąc z Malfoyem w stronę Sali od eliksirów
zastanawiała się co u swojej przyjaciółki, chociaż sadziła, ze Diabeł to fajny chłopak
-
Myślisz o Diable i młodej Weasley?- zapytał nagle Draco, dziewczyna
spojrzała na niego i pomyślała, że jest naprawdę przystojny
-
Eee… tak- odpowiedziała, karcąc się w myślach za to, że uważa Draco za przystojnego
-
Nie przejmuj się, jak Diabeł się dowiedział to nawet ucieszył- zapewnił ją blondyn
-
Myślę, że nawet do siebie pasują- stwierdziła z uśmiechem gryfonka
-
Ja też tak myślę, oboje mają nierówno pod sufitem-
powiedział chłopak posyłając w stronę dziewczyny zawadiacki uśmiech, Hermiona lekko się zarumieniła
-Eee…
a tak właściwie to chciałam zapytać co mam jutro ubrać na spotkanie z twoimi
rodzicami?- zapytała niepewnie dziewczyna,
chłopak tylko wzruszył ramionami
-
Ubierz co chcesz bo jak dla mnie to mogłabyś iść nawet nago- powiedział chłopak poruszając brwiami, panna Granger
jeszcze bardziej się zarumieniła
-
Wątpię by twoi rodzice przeżyli taki widok-
odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się nieśmiało
-
Nie wiem jak matka ale ojcu na pewno by ciśnienie podskoczyło gdyby zobaczył cię nago- zaśmiewał się Draco, dziewczyna także zaczęła chichotać. Gdy dotarli pod salę do eliksirów nie mogli
uwierzyć w to co widzą, bo pod salą znajdowali się…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz