środa, 3 lipca 2013

Rozdział XI



Plotki o kłótni pomiędzy Zabinim, Malfoyem i Nottem były głównym tematem uczniów i nauczycieli, wszyscy byli zszokowani, tym że ślizgoni bronili Harrego Pottera, w pokoju wspólnym Gryfindoru wybuchła głośnia dyskusja pomiędzy uczniami ostatniej klasy.
- Ciekawe dlaczego to zrobili?- zapytał Seamus
- Co ty o tym myślisz Harry?- wszyscy spojrzeli na wybrańca
- Sam nie wiem- westchnął Potter
- Ja myślę, ze to miło z ich strony, słyszałam od Justina, że Nott zaczął obrażać Harrego dość ostro, odwołał się nawet do śmierci jego rodziców i nazwał jego przyjaciół obrzydliwymi- powiedziała cicho Parvati, gryfoni byli wściekli na ślizgona, najchętniej zrobili by mu coś za obrażanie Harrego ich lidera a przede wszystkim przyjaciela
- Powinienem im podziękować- oznajmił zielonooki po przerywając ciszę, wszyscy pokiwali głowami, zgadzając się z wybrańcem, tylko Ron miał nieciekawą minę, na słowa przyjaciela prychnął pogardliwie
- Co jest Ron?- zapytał Seamus, Hermiona zorientowała się, ze Wesley zaraz znowu wygłosi jedną ze swych teorii na temat ślizgonów
- Przeprosić? Chyba oszalałeś stary- syknął rudy, gryfoni spojrzeli na niego
- Dlaczego?- spytał zmieszany Harry
- Zaraz ci powiem, właściwie powiem wam wszystkim- Wesley spojrzał na wszystkich uczniów
- Ron znowu zaczynasz- westchnęła panna Wesley, ona już wiedziała co zaraz powie jej brat, Ron ją zignorował
- Ślizgoni to sobie to wszystko obmyślili, chcą nas zniszczyć od środka- wszyscy spojrzeli na niego dziwnie
- Chyba oszalałeś- powiedziała Hermiona, na szczęście reszta gryfonów się z nią zgadzała
- Miona sama powiedz, te śluby, a teraz jeszcze to, ślizgoni chcą zdobyć zaufanie Harrego, wykorzystać go
- Ron jesteś moim najlepszym przyjacielem więc myślałem, ze lepiej mnie znasz- przerwał Harry, rudzielec spojrzał na niego pytająco
- Co?
- Ty naprawdę myślisz, ze dałbym się komuś zmanipulować, aż taki głupi nie jestem- zaśmiał się sucho Harry
- Ale Harry…
- Dość tego Ronaldzie, przesadzasz!- krzyknęła Miona,
- No Ron ta twoja teoria jest raczej naciągana- stwierdził Dean, reszta uczniów go poparła, Wesley spojrzał na nich dziwnie westchnął wstał z kanapy, zaczął wchodzić po schodach, a gdy był już na górze obrócił się i powiedział
- Jeszcze się przekonacie kto ma rację- później wszedł do swojego pokoju, uczniowie popatrzyli na siebie, nie wiedząc co powiedzieć
- Czy tylko mi się zdaje czy Ron oszalał?- zapytał cicho Nevile
- Zmienił się po wojnie- oznajmiła cicho Ginny, zauważyła już dawno jak Ron się zachowywał, jego ego urosło niesamowicie a do tego uważał, że wszyscy żerują na jego sławie
- Lepiej nie przejmować się tą jego gadką- oznajmił Harry, wszyscy przytaknęli. Uczniowie zaczęli opuszczać pokój wspólny, został tylko Harry z Hermioną i Ginny
- Jak wybić mu z głowy te jego głupie pomysły?- zapytała panna Granger
- Ja myślę, ze jak zajmie się sprawami związanymi z Luną to nie będzie miał czasu na myślenie o spisku ślizgonów- powiedziała Ginny, przyjaciele wybuchli śmiechem
- Miejmy nadzieję- stwierdził uśmiechnięty Harry
- Ja myślę, ze Luna dobrze się nim zajmie- zaśmiała się Miona
- Tak, zapewne zajmie go szukaniem nargli- powiedziała Ginny, już sobie to wyobraziła jak Ron w stroju poszukiwacza w wielkim kapeluszu ( jak Indiana Jones XD) szuka dziwnych stworzonek
- Dobra dziewczyny, ja pójdę się już położyć- powiedział wybraniec wstając, pocałował przyjaciółki w policzki i poszedł do pokoju, gdy gryfonki zostały same nastała miedzy nimi chwilowa cisza, panna Wesley cały czas dziwnie patrzyła na Hermionę
- No to gadaj
- Co mam gadać Gin?- zapytała niezrozumiale starsza gryfonka
- No ja co, jak to jest z tobą i Malfoyem
- Nijak, mamy zawieszenie broni, próbujemy się dogadać- Hermiona spuściła wzrok
- On ci się podoba!!- krzyknęła Ginny, Hermiona spojrzała na nią
- NIEEE!- panna Granger była cała czerwona, Ginny tylko się uśmiechnęła
- Miona jesteś moją najlepszą przyjaciółką przede mną nic nie ukryjesz
- Ale ja niczego nie ukrywam- zaprzeczyła Hermiona
- Jasne, to widać Mionka- Ginny od razu wiedziała, ze miedzy jej przyjaciółką a blondynem zaczęło iskrzyć
- Nie wiem o czym mówisz- nadal upierała się panna Granger, Gin westchnęła, wiedziała, że Mionie trudno jest się przyznać, ze zaczęła lubić tego ślizgona
-Niech ci będzie ale wrócimy jeszcze do tej rozmowy a teraz chodź już spać bo jestem padnięta
- Idź sama, ja tu jeszcze posiedzę- powiedziała Miona, młodsza gryfonka spojrzała na nią, ale zgodziła się i poszła do pokoju, gdy Ginny już nie było Hermiona zaczęła się zastanawiać czy to co powiedziała przyjaciółka było prawdą, wiedziała, ze zaczęła inaczej patrzeć na Malfoya, ale nie wiedziała co do niego czuje, był przystojny ale nadal bała się tego, że jak mu zaufa to on zacznie być taki jak kiedyś
,,Nie mogę się w nim zakochać, jak to zrobię to on mnie skrzywdzi” myślała dziewczyna. Po około 30 minutach postanowiła iść spać. Ostatnią jej myślą przed snem był niebieskooki blondyn całujący jej dłoń.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Draco i Blaise gdy szli na śniadanie, otrzymywali wiele dziwnych spojrzeń, uczniowie cały czas szeptali, chłopcy zrozumieli, że jest to spowodowane wczorajszym wyskokiem na zielarstwie
- Nie mogę uwierzyć, że ta sytuacja z wczoraj wywarła takie wrażenie, od wczoraj wszyscy patrzą na nas jakby nam wyrosły drugie głowy- powiedział ze śmiechem Diabeł
- A czegoś się spodziewał broniąc publicznie Złotego chłopca- powiedział Draco, po wojnie przestał lubić być w centrum zainteresowania, choć podobało mu się jak Hermiona na niego zerkała cały poprzedni dzień, widział w jej oczach wdzięczność.
Chłopcy nagle się zatrzymali widząc przy drzwiach Pottera, spojrzeli na siebie, gdy ten podszedł do nich
- Cześć, moglibyśmy porozmawiać?- zapytał wybraniec
- Jasne- odpowiedział Zabini, zielonooki przeczesał palcami swoje czarne włosy, wyglądał na podenerwowanego
- Chciałem wam podziękować… za wczoraj- powiedział Harry, chłopcy spojrzeli na niego zszokowani, nie spodziewali się jego podziękowań
- Eee nie ma sprawy- powiedział Blaise uśmiechając się lekko, Potter odwzajemnił uśmiech i wyciągnął rękę, ślizgoni stanęli jak sparaliżowani, nie spodziewali się takiego gestu, pierwszy rękę Harrego chwycił Zabini potrząsając nią mocno, później gryfon zwrócił się w kierunku Malfoya
- Malfoy wiem, że poprzednie lata nie były ciekawe, ale zostaniesz mężem mojej najlepszej przyjaciółki no i wstawiłeś się za nią a ja obiecałem jej, że się z tobą pogodzę- powiedział pewnie wybraniec, Malfoy wziął jego rękę i potrząsnął
- Zgoda Potter?- zapytał Malfoy wciąż trzymając rękę gryfona
- Zgoda Malfoy- odpowiedział czarnowłosy
- No to super, teraz jeszcze się pocałujcie- powiedział nagle Zabini, wyszczerzając się do chłopców, ci spojrzeli na niego i puścili swoje ręce
- Nie dzięki- skrzywił się Harry
- Szkoda to by było coś- powiedział zabini śmiejąc się jak szaleniec
- Diable idź się leczyć- powiedział Draco, Blaise go zignorował
- Wiesz Potter przez tą wczorajszą zadymę wiem jak się czuje prawdziwy sławny bohater- Diabeł wyprężył dumnie pierś, Malfoy i Potter uśmiechnęli się na to stwierdzenie
- Wiesz jak chcesz to możesz sobie wziąć moją sławę- powiedział nadal śmiejący się  Harry, ślizgoni spojrzeli na niego pytająco
- Jak to, nie gadaj, ze ta sława ci się nie podoba?- zapytał ciekawy Blaise, zawsze z Draco myśleli, że Potter jest zadowolony z tego jaki jest znany
- Nie cierpię tego, chciałbym przez chwilę być zwykłym czarodziejem- westchnął gryfon
- Naprawdę?- nagle zapytał Draco, jeżeli to prawda to jego cały obraz Pottera był mylny
- No pewnie- odpowiedział lekko Harry, ślizgoni nie wiedzieli co powiedzieć, obaj myśleli, ze po wojnie wybraniec będzie się obnosił ze swoimi zasługami a on raczej wyglądał jakby mu naprawdę przeszkadzało to całe zamieszanie wokół niego, ich rozmyślania przerwał Harry
- Eee… to może usiedlibyście przy stole gryffindoru?- zapytał cicho Potter
- Dlaczego?- zapytał Draco, nie mógł uwierzyć, że on i jego przyjaciel dostali zaproszenie do stołu gryfonów
- Sam nie wiem, ale skoro jesteśmy już pogodzeni, to raczej nikomu to nie zaszkodzi i Miona się ucieszy- wyjaśnił czarnowłosy mrugając do Draco
- Dlaczego nie, chodźmy Smoku- powiedział Blaise, chwytając chłopaków za szaty i wciągając do wielkiej Sali, Draco był naprawdę zdziwiony, zastanawiał się co jeszcze się wydarzy, ale jak na razie nie było tak źle wręcz przeciwnie było bardzo dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz