środa, 3 lipca 2013

Rozdział XII



Gdy trójka chłopaków weszła do wielkiej Sali wszyscy spojrzeli na nich, w pomieszczeniu zrobiło się cicho, słychać było tylko pojedyncze szepty, ale największym zaskoczeniem było jak chłopcy udali się do stołu gryffindoru, Harry usiadł koło Rona, naprzeciwko usiadł Draco koło Hermiony i Zabini koło Ginny, reszta gryfonów parzyła na nich ze  zdziwieniem, Ron przez cały czas miał szeroko otwarte oczy, nie wiedział co się dzieje, dwie gryfonki także były zdziwione, Hermiona spojrzała na Malfoya a ten tylko się do niej uśmiechnął.
- Harry co oni tu robią?- zapytał przyjaciela Wesley wskazując dwóch ślizgonów
- Siedzą Ron- odpowiedział spokojnie wybraniec nakładając sobie jedzenie na talerz
- To widzę ale dlaczego?- syknął rudy
- Bo ich zaprosiłem- wyjaśnił łagodnie Potter
- Jak… co… zazaprosiłeś!?- zapytał głośniej młody Wesley, zastanawiał się czy jego przyjaciel oszalał
- No tak zaprosiłem w ramach podziękowania za wczoraj- odpowiedział teraz patrząc surowo na Rona
- To  miło z twojej strony Harry- powiedziała nagle Hermiona, nie chciała by chłopcy zaczęli się kłócić, Harry spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko, dziewczyna odwzajemniła uśmiech, Ron już więcej się nie odzywał, postanowił obserwować ślizgonów, nie chciał się już kłócić z przyjaciółmi
- Harry co powiesz na to byśmy zaprosili również Parki… to znaczy Pansy?- zapytała Miona widząc wchodzącą do wielkiej Sali brunetkę
- Eeee dlaczego nie, Pansy!!!- zawołał wybraniec, dziewczyna spojrzała na niego a ten pomachał jej by podeszła, ślizgonka na początku nie wiedziała co zrobić ale po chwili zaczęła iść w ich stronę, cała sala przyglądała się temu wszystkiemu, w końcu nie pierwszy raz ślizgoni dostają zaproszenie by usiąść z gryfonami, szczególnie gdy zaprasza ich sam Harry Potter
- Cześć…- powiedziała cicho Pansy, patrzyła na chłopców ze swojego domu pytająco, ci tylko się do niej uśmiechnęli
- Usiądź z nami- powiedział łagodnie Potter
- Nie… to chyba nie jest dobry pomysł- odpowiedziała dziewczyna patrząc na Hermionę i Ginny, była pewna, że gryfonki będą miały cos przeciwko
- Siadaj ParkPansy- powiedziała przyjaźnie Gin, Harry uśmiechnął się do niej wdzięcznie
- No dobra- dziewczyna obeszła stół by usiąść obok wybrańca
- Gin wiesz, ze tylko ty nie dostałaś jeszcze listu z ministerstwa- powiedziała Miona by przerwać ciszę, panna Wesley spojrzała na nią krzywo
- Nie przypominaj mi
- Nie przejmuj się Diabeł też nadal czeka- powiedział Draco, uśmiechając się ironicznie do przyjaciela
- Nie gadaj stary- odpowiedział sarkastycznie Blaise
Choć przy śniadaniu znowu przyleciały sowy z listami z ministerstwa to Blaise i Ginny nie otrzymali swoich, ale nie przeszkadzało im to, byli wręcz zadowoleni.

^^^^^^^^^^^^^^^^^
Gryfoni i ślizgoni dzisiaj lekcje mieli razem, zaczynali obrona przed czarną magią ze Snapem (wiem, że Snape nie żyje w oryginale ale ja go uwielbiam więc nie mogłam się go pozbyć, tak samo jest też z Fredem).
- Siadać i nie gadać- powiedział ostro Snape,
- Zaczniemy od zaklęć niewerbalnych, wiem, ze paru z was ma o nich jakieś pojęcie- spojrzał najpierw na Malfoya, później na Harrego i Hermionę, od zakończenia wojny stosunki miedzy wybrańcem a profesorem trochę się ociepliły, choć nie można było ich nazwać przyjaciółmi, Snape przyznał, że Potter nie jest swoim ojcem i bardzo przypomina z charakteru matkę, Harry podziękował mu za to, że chronił go przez lata w Hogwardzie
- Potter podejdź tu- nakazał sucho nauczyciel, chłopak przytaknął i wyszedł na środek by stanąć obok profesora
-Więc kto z was tumanów chce się zmierzyć z Potterem?- zapytał Snape uśmiechając się kpiąco, sadził, ze może Draco się zgłosi, wiedział, że reszta tych pajaców, obawia się teraz Pottera, no może po za Granger, sam chętnie zobaczył by ich pojedynek ale wiedział, ze Potter i Granger nie walczyli by na poważnie, nie ze sobą
- No więc, znajdzie się jakiś odważny?- zapytał z kpiną, Harry spojrzał na niego, Hermiona pokręciła głową, ona na pewno nie chciała walczyć z przyjacielem więc miała nadzieję, że Snape nie karze jej tego robić
- Ja chce spróbować- odezwał się Theodor Nott, wszyscy patrzyli na niego w ciszy, Snape spojrzał na niego i przytaknął
- Dobra, to ma być  czysty pojedynek, żadnych niewybaczalnych i najważniejsze używacie tylko niewerbalnych- powiedział profesor, gdy chłopcy stanęli naprzeciw siebie
- Pokarzę wszystkim, że nasz wybraniec nie jest wcale taki wielki- uśmiechnął się kpiąco Nott, chciał pokazać cholernemu Potterowi gdzie jego miejsce, Nott rzucił jakiegoś oszałamiacza na szczęście Harry szybko zareagował i użył Protego, wszyscy patrzyli na walczących uczniów, po paru minutach ślizgon został odrzucony na ścianę przez zaklęcie Harrego, który przy okazji złapał jego różdżkę,
- Może być a teraz siadać na miejsca, już- powiedział Snape, reszta lekcji minęła dość normalnie, Snape zadał im mnóstwo pracy domowej ale nie odebrał gryfonom żadnych punktów, co bardzo ich ucieszyło.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
- Może nietoperz teraz będzie dodawał nam punkty- zastanawiał się Ron siedząc na błoniach z paroma gryfonami
- Wątpię w to- oznajmiła sceptycznie Ginny
- No to w końcu Snape, wojna czy  nie on i tak się nie zmieni do końca- powiedział Dean, Seamus i Nevile przytaknęli
- Ale dobrze, że już nie odbiera nam punktów bez powodu- powiedziała Hermiona, wcześniej bardzo ją wkurzało gdy na każdej lekcji ze Snapem tracili tyle punktów
- A tak w ogóle to gdzie jest Harry?- zapytał Seamus, Ron zrobił zdegustowaną minę a Ginny uśmiechnęła się szeroko
- Poszedł spotkać się z Pansy- odpowiedziała Miona
- Serio?- zapytał Seamus
- Co w tym takiego dziwnego?- zdziwiła się Ginny
- No… ja z Parvati gadaliśmy tylko raz o naszym ślubie- odpowiedział Seamus
- Tak ale ty znasz Parvati dość dobrze a Harry swojej narzeczonej nie za bardzo- wyjaśniła Gin, reszta pokiwała zgadzając się z panna Wesley
- Wiecie co pójdę jeszcze do…
- …biblioteki- dokończyli gryfoni, dziewczyna spojrzała na nich dziwnie a ci zaczęli się śmiać
- No…eee… tak to cześć- powiedziała dziewczyna i poszła, gryfoni jej pomachali i wrócili do rozmowy ciesząc się ostatnimi ciepłymi dniami.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz