Gdy
trójka chłopaków weszła do wielkiej Sali
wszyscy spojrzeli na nich, w pomieszczeniu zrobiło się cicho, słychać było tylko pojedyncze szepty, ale największym zaskoczeniem było jak chłopcy udali się do stołu gryffindoru, Harry
usiadł koło Rona, naprzeciwko
usiadł Draco koło Hermiony i Zabini koło Ginny, reszta gryfonów
parzyła na nich ze zdziwieniem, Ron przez cały czas miał szeroko otwarte oczy,
nie wiedział co się dzieje, dwie gryfonki
także były zdziwione, Hermiona spojrzała na Malfoya a ten tylko
się do niej uśmiechnął.
-
Harry co oni tu robią?- zapytał przyjaciela Wesley
wskazując dwóch ślizgonów
-
Siedzą Ron- odpowiedział spokojnie wybraniec nakładając sobie jedzenie na
talerz
-
To widzę ale dlaczego?- syknął rudy
-
Bo ich zaprosiłem- wyjaśnił łagodnie Potter
-
Jak… co… zazaprosiłeś!?- zapytał głośniej młody Wesley, zastanawiał się czy jego przyjaciel
oszalał
-
No tak zaprosiłem w ramach podziękowania za wczoraj-
odpowiedział teraz patrząc surowo na Rona
-
To miło z twojej strony Harry- powiedziała nagle Hermiona, nie
chciała by chłopcy zaczęli się kłócić, Harry spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko, dziewczyna odwzajemniła uśmiech, Ron już więcej się nie odzywał, postanowił obserwować ślizgonów, nie chciał się już kłócić z przyjaciółmi
-
Harry co powiesz na to byśmy zaprosili również Parki… to znaczy
Pansy?- zapytała Miona widząc wchodzącą do wielkiej Sali
brunetkę
-
Eeee dlaczego nie, Pansy!!!- zawołał wybraniec, dziewczyna spojrzała na niego a ten pomachał jej by podeszła, ślizgonka na początku nie wiedziała co zrobić ale po chwili zaczęła iść w ich stronę, cała sala przyglądała się temu wszystkiemu, w końcu nie pierwszy raz ślizgoni dostają zaproszenie by usiąść z gryfonami,
szczególnie gdy zaprasza ich sam Harry Potter
-
Cześć…- powiedziała cicho Pansy, patrzyła na chłopców ze swojego domu
pytająco, ci tylko się do niej uśmiechnęli
-
Usiądź z nami- powiedział łagodnie Potter
-
Nie… to chyba nie jest dobry pomysł- odpowiedziała dziewczyna patrząc na Hermionę i Ginny, była pewna, że gryfonki będą miały cos przeciwko
-
Siadaj ParkPansy- powiedziała przyjaźnie Gin, Harry uśmiechnął się do niej wdzięcznie
-
No dobra- dziewczyna obeszła stół by usiąść obok wybrańca
-
Gin wiesz, ze tylko ty nie dostałaś jeszcze listu z ministerstwa- powiedziała Miona by przerwać ciszę, panna Wesley spojrzała na nią krzywo
-
Nie przypominaj mi
-
Nie przejmuj się Diabeł też nadal czeka- powiedział Draco, uśmiechając się ironicznie do
przyjaciela
-
Nie gadaj stary- odpowiedział sarkastycznie Blaise
Choć przy śniadaniu znowu przyleciały sowy z listami z
ministerstwa to Blaise i Ginny nie otrzymali swoich, ale nie przeszkadzało im to, byli wręcz zadowoleni.
^^^^^^^^^^^^^^^^^
Gryfoni
i ślizgoni dzisiaj lekcje
mieli razem, zaczynali obrona przed czarną magią ze Snapem (wiem,
że Snape
nie żyje w
oryginale ale ja go uwielbiam więc nie mogłam się go pozbyć, tak samo jest też z Fredem).
-
Siadać i nie gadać- powiedział ostro Snape,
-
Zaczniemy od zaklęć niewerbalnych, wiem, ze
paru z was ma o nich jakieś pojęcie- spojrzał najpierw na Malfoya, później na Harrego i
Hermionę, od zakończenia wojny stosunki
miedzy wybrańcem a profesorem trochę się ociepliły, choć nie można było ich nazwać przyjaciółmi, Snape przyznał, że Potter nie jest swoim
ojcem i bardzo przypomina z charakteru matkę, Harry podziękował mu za to, że chronił go przez lata w Hogwardzie
-
Potter podejdź tu- nakazał sucho nauczyciel, chłopak przytaknął i wyszedł na środek by stanąć obok profesora
-Więc kto z was tumanów chce
się zmierzyć z Potterem?- zapytał Snape uśmiechając się kpiąco, sadził, ze może Draco się zgłosi, wiedział, że reszta tych pajaców,
obawia się teraz Pottera, no może po za Granger, sam chętnie zobaczył by ich pojedynek ale
wiedział, ze Potter i Granger
nie walczyli by na poważnie, nie ze sobą
-
No więc, znajdzie się jakiś odważny?- zapytał z kpiną, Harry spojrzał na niego, Hermiona pokręciła głową, ona na pewno nie chciała walczyć z przyjacielem więc miała nadzieję, że Snape nie karze jej
tego robić
-
Ja chce spróbować- odezwał się Theodor Nott, wszyscy
patrzyli na niego w ciszy, Snape spojrzał na niego i przytaknął
-
Dobra, to ma być czysty pojedynek, żadnych niewybaczalnych i
najważniejsze używacie tylko
niewerbalnych- powiedział profesor, gdy chłopcy stanęli naprzeciw siebie
-
Pokarzę wszystkim, że nasz wybraniec nie
jest wcale taki wielki- uśmiechnął się kpiąco Nott, chciał pokazać cholernemu Potterowi
gdzie jego miejsce, Nott rzucił jakiegoś oszałamiacza na szczęście Harry szybko
zareagował i użył Protego, wszyscy patrzyli
na walczących uczniów, po paru
minutach ślizgon został odrzucony na ścianę przez zaklęcie Harrego, który przy
okazji złapał jego różdżkę,
-
Może być a teraz siadać na miejsca, już- powiedział Snape, reszta lekcji
minęła dość normalnie, Snape zadał im mnóstwo pracy
domowej ale nie odebrał gryfonom żadnych punktów, co
bardzo ich ucieszyło.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-
Może nietoperz teraz będzie dodawał nam punkty- zastanawiał się Ron siedząc na błoniach z paroma
gryfonami
-
Wątpię w to- oznajmiła sceptycznie Ginny
-
No to w końcu Snape, wojna czy nie on i tak się nie zmieni do końca- powiedział Dean, Seamus i Nevile
przytaknęli
-
Ale dobrze, że już nie odbiera nam punktów
bez powodu- powiedziała Hermiona, wcześniej bardzo ją wkurzało gdy na każdej lekcji ze Snapem
tracili tyle punktów
-
A tak w ogóle to gdzie jest Harry?- zapytał Seamus, Ron zrobił zdegustowaną minę a Ginny uśmiechnęła się szeroko
-
Poszedł spotkać się z Pansy- odpowiedziała Miona
-
Serio?- zapytał Seamus
-
Co w tym takiego dziwnego?- zdziwiła się Ginny
-
No… ja z Parvati gadaliśmy tylko raz o naszym ślubie- odpowiedział Seamus
-
Tak ale ty znasz Parvati dość dobrze a Harry swojej narzeczonej nie za bardzo- wyjaśniła Gin, reszta pokiwała zgadzając się z panna Wesley
-
Wiecie co pójdę jeszcze do…
-
…biblioteki- dokończyli gryfoni,
dziewczyna spojrzała na nich dziwnie a ci
zaczęli się śmiać
-
No…eee… tak to cześć- powiedziała dziewczyna i poszła, gryfoni jej pomachali
i wrócili do rozmowy ciesząc się ostatnimi ciepłymi dniami.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz