poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział VI



Kochani przepraszam, że tak długo nie pisałam ale chłopak zabrał mnie na parę dni za miasto i nie miała dostępu do internetu, dopiero dziś wróciła i postanowiła dodać szybko nowy rozdział




Podczas śniadania Hermiona Granger była strzępkiem nerwów, obawiała się spotkania z rodzicami Draco, jej przyjaciele zauważyli jej zachowanie ale rozumieli, każdy z nich bał by się spotkania z Malfoyami, wszyscy znali ich stanowisko w związku z czarodziejami mugolskiego pochodzenia i nie potrafili uwierzyć, że zmienili całkowicie nastawienie
- Hermi zjedz coś- prosiła Ginny, martwiła się, że jej przyjaciółka się zagłodzi
- Nic nie przełknę
- Miona jak chcesz to pójdę z tobą- zdeklarował Potter, nie chciał by jego przyjaciółkę spotkało coś nieprzyjemnego ze strony Malfoyów
- Dzięki Harry, ale musze sama tam iść- wyjaśniła gryfonka
- Czy ja wiem Miona, Malfoyom nie można ufać- dołączył do rozmowy Ron, nadal nie mógł przeboleć, że jego najlepsza przyjaciółka będzie żoną fretki, był pewny, że on i jego rodzice ją skrzywdzą
- Kiedyś i tak będę musiała zostać z nimi sama, nie chce tego odwlekać- odpowiedziała dziewczyna, przyjaciele popatrzyli na nią współczująco
- Msz rację, ale jeśli dziś coś złego się wydarzy masz nam powiedzieć- nakazał hardo wybraniec, przysiągł sobie, że jeśli rodzina blondyna coś przeskrobie to on osobiście się nimi zajmie
- Dobrze ale myślę, że sobie poradzę- uśmiechnęła się lekko panna Granger
- No zawsze możesz przywalić Lucjuszowi Malfoyowi w nos- zażartował Ron, przyjaciele reszta zaczęła się śmiać przypominając sobie sytuację z trzeciej klasy kiedy to Hermiona potraktowała Draco swoją pięścią
- To by był bezcenny widok- oznajmił Harry
- Dobra chłopcy my już pójdziemy, muszę pomóc Mionce się przygotować- powiedziała nagle Gin, chwytając przyjaciółkę za ramię i ciągnąc ją w kierunku wyjścia.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

- Czy ja wiem Gin- mówiła panna Granger przeglądając się w lustrze, miała na sobie łososiową sukienkę do kolan, rękawy sięgały do połowy przedramienia, sukienka była z koronki
- Oh przestań dziewczyno, wyglądasz pięknie- mówiła ruda zadowolona ze swojego dzieła
- No niech ci będzie- w końcu zgodziła się brązowowłosa, spojrzała na zegarek było za dziesięć jedenasta, pożegnała się z przyjaciółką i wyszła. Idąc przez korytarz widziała uczniów, którzy także wybierali się do wioski, pod wielką salą zauważyła blondwłosego ślizgona, dziewczyna musiała przyznać, że wyglądał całkiem dobrze, miał na sobie czarny garnitur, który idealnie kontrastował z jego bladą skórą i platynowymi włosami, gdy ja tylko zauważył uśmiechnął się  lekko
- Cześć- powiedział przyglądając się gryfonce, przyznał w myślach, że wygląda pięknie, Miona zarumieniła się lekko pod jego intensywnym spojrzeniem
- Cześć, długo czekasz?- zapytała
- Nie dopiero co przyszedłem, więc możemy iść?- zapytał chłopak, Hermiona pokiwała twierdząco głową.
Idąc do wioski rozmawiali, panna Granger musiała przyznać, że Draco Malfoy jest uroczy, zabawny i można porozmawiać z nim o wielu rzeczach, Draco cały czas podziwiał wygląd dziewczyny, nie sądził, że zrobi na nim takie wrażenie, gdy stanęli przed pubem , w którym mieli się spotkać z jego rodzicami Draco chwycił ja za rękę, dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona
- Słuchaj wiem, że nie jest ci łatwo, ale obiecuję ci, że moi rodzice nic ci nie zrobią, możesz być spokojna- zapewnił chłopak, dziewczyna tylko kiwnęła. Gdy weszli do środka Hermiona od razu spostrzegła swoich przyszłych teściów, oboje byli ubrani bardzo dostojnie i bogato, gdy małżeństwo ich zobaczyło wstało, Hermiona przełknęła ślinę, pierwsza podeszła pani Malfoy, najpierw przywitała się z synem, Miona zauważyła na twarzy kobiety wielkie szczęście ze spotkania z blondynem choć od początku roku minął dopiero tydzień, nagle Narcyza zwróciła się w stronę dziewczyny
- Dzień dobry panno Granger, miło mi cię widzieć kochana- powiedziała uśmiechnięta Narcyza, chwytając rękę Hermiony, gryfonka zdziwiła się przyjaznym stosunkiem arystokratki, postanowiła, odwzajemnić uścisk dłoni
- Mi eee… też miło panią widzieć- powiedziała powoli, pomyślała nawet, że Narcyza jest całkiem miłą osobą ale jej przemyślenia przerwał wysoki blond włosy mężczyzna, który stanął za panią Malfoy, uważnie przyglądając się Hermionie, dziewczyna nie potrafiła na niego patrzeć, trochę ją przerażał, bała się, że zaraz wyciągnie różdżkę i coś jej zrobi ale oczy wyszły jej z orbit gdy Lucjusz Malfoy naczelny tępiciel szlam, śmierciożerca nr 1, ujął jej dłoń i pocałował
- Może usiądziemy- zaproponował mężczyzna gdy puścił dłoń gryfonki, dziewczyna patrzyła jak odsuwa krzesło swojej żony, choć sam nie siada.
- Choć Hermiona- poprosił Draco osuwając krzesło dziewczynie, dopiero wtedy załapała, że Malfoy senior jak przystało na prawdziwego gentelmena czekał aż ona zajmie miejsce.
,,Szkoda, że nie był taki kulturalny, gdy leżałam na ziemi a jego szwagierka mnie torturowała” pomyślała gryfonka
- Moja droga myśleliście już o szczegółach waszego ślubu?- zapytała Narcyza, by przerwać ciszę, panna Granger szczerze mówiąc nie planowała tego ślubu, wiedziała tylko, ze musi powiedzieć ,,tak” i to tyle, teraz zrozumiała, że popełniła błąd, bo gdy jej koleżanki omawiały wszystko ona wolała czytać książki, więc tak naprawdę nie ma pojęcia co ma robić, co przygotować, co kupić
- Właściwie to nie- odpowiedziała cicho, było jej wstyd, że ona, która zawsze wszystko planuje, nie potrafiła zaplanować własnego ślubu
- Oh o nic się nie martw mamy jeszcze sporo czasu- zapewniła z uśmiechem pani Malfoy, Hermiona odwzajemniła uśmiech, zastanawiając się gdzie się podziała ta zimna arystokratyczna kobieta z przed paru miesięcy
- Jak sądzę uroczystość odbędzie się w Hogwarcie- stwierdził Lucjusz Malfoy
- Tak ojcze- odpowiedział Draco, w pewnym momencie ścisnął rękę Hermiony pod stołem, dziewczyna pomyślała, ze ten gest ma jej dodać odwagi, była mu za to bardzo wdzięczna
- A co ze świadkami, Draco twoim przypuszczam będzie Blaise a ty moja droga kogo wybierzesz?- zapytała uprzejmie Narcyza, gryfonka nie zastanawiała się długo
- Ginny Weasley
- Oh tak, tak, a co z twoimi rodzicami kochana, powinniśmy się z nimi spotkać a ty pewnie chcesz by twój ojciec zaprowadził cię do ołtarza- powiedziała pani Malfoy, dziewczyna na wspomnienie o rodzicach wzdrygnęła się i spuściła wzrok, Malfoyowie od razu zauważyli jej dziwne zachowanie
- To raczej nie będzie możliwe- odpowiedziała krótko panna Granger patrząc na stół, powoli w jej oczach zaczęły wzbierać się łzy ale próbowała je powstrzymać, nie chciała pokazać słabości przed Malfoyami
- Oh kochanie ale dlaczego?- dopytywała pani Malfoy, Hermiona zebrała się na odwagę, spojrzała na trójkę czarodziejów
- Moi rodzice nie żyją- wyszeptała, dolna warga zaczęła jej drżeć ale zmuszała się by nie płakać, w ciągu ostatnich paru miesięcy przelała już wystarczająco dużo łez, gdy Malfoyowie zrozumieli jej słowa, nastała niezręczna cisza, pierwsza odezwała się Narcyza
- Tak mi przykro moja droga, nie wiedzieliśmy- wytłumaczyła, kobiecie zrobiło się przykro, chciała omawiać plany weselne gdy tak młoda dama straciła rodziców
- Nie chcę o tym rozmawiać- wyjaśniła gryfonka
- Ależ oczywiście- odpowiedziała Narcyza
- A do ołtarza poprowadzi mnie Harry… jeśli to nie problem?- zapytała Hermiona patrząc teraz na Lucjusza, ten wyglądał jakby przez cały czas głęboko się nad czymś zastanawiał, ale gdy dziewczyna wspomniała o Potterze ocknął się z transu, spojrzał na nią i uśmiechnął się
- To żaden problem- odpowiedział
- Pomyślałem, że ślub powinien się odbyć w połowie listopada- nagle do rozmowy wtrącił się Draco
- Tak może 16 listopada, to nam da dużo czasu by wszystko przygotować, co ty o tym myślisz kochana?- zapytała Narcyza
- Tak … może być- odpowiedziała dziewczyna, jej było wszystko jedno kiedy odbędzie się ślub, żałowała trochę, ze na razie nie potrafi naprawdę się nim cieszyć, ale jak cieszyć się czymś co zostało na nas wymuszone, jak łatwo zaakceptować to, że nie ma się wolnej woli
- Dobrze, postaram się w przyszłym tygodniu przyjechać do Hogwartu byśmy mogły wszystko dokładnie zaplanować- powiedziała kobieta
- Dziękuje eee chciałam jeszcze spytać czy Molly Weasley mogła by pomóc, zaoferowała mi już wcześniej swoją pomoc- wyjaśniła dziewczyna, Narcyza uśmiechnęła się
- Oczywiście, napiszę do pani Weasley i umówimy się- podczas gdy Narcyza i Hermiona rozmawiały, Draco myślał o informacji dotyczącej śmierci rodziców dziewczyny, nigdy wcześniej o tym nie słyszał, gryfonka nic mu nie powiedziała, ale z drugiej strony nie byli jeszcze tak blisko żeby dzielić się swoimi sekretami, jego przemyślenia przerwała Hermiona
- Eee chciałabym zapytać dlaczego państwo są tzn… czy nie… jak to możliwe, ze nie macie żadnego problemu z tym, że wasz syn ma się ożenić z mugolaczką?-zapytała na jednym wydechu dziewczyna, było widać, że takie myśli chodziły po jej głowie od początku spotkania, rodzice Draco spojrzeli na nią potem na siebie, zaczęła pani Malfoy
- Wojna zmieniła nasze jakby to powiedzieć… przekonania, wszyscy widzieliśmy wiele złego, dlatego postanowiliśmy skończyć z zamykaniem się na świat, otworzyć się na nowe możliwości i ludzi, wiem, że pewnie myślisz, że to puste słowa ale prawda jest taka…- kobieta nie dokończyła bo przerwał jej małżonek
- Prawda jest taka panno Granger, że nie mamy innego wyjścia, bądź co bądź musimy zaakceptować nowe reguły tak jak ty musisz zaakceptować małżeństwo z naszym synem, wiem, że to nie jest łatwe patrząc na nieciekawą przeszłość ale jeżeli obie strony się postarają mogą być szczęśliwe a po za tym nas syn zasługuje na najlepszą pannę młodą i uważam, że ty moja droga właśnie nią jesteś- zakończył Lucjusz, Narcyza była lekko zła na męża, że powiedział tej biednej dziewczynie, że są mili tylko dlatego, że są do tego zmuszeni, może i jej mąż tak się czuł ale ona nie, od kąt Narcyza widziała tą dziewczynę torturowaną przez swoją siostrę, nie potrafiła przestać o niej myśleć, wiele razy po wojnie chciała do niej napisać i przeprosić ale nie potrafiła zdobyć się na odwagę, gdy dowiedziała się, że to właśnie Hermiona Granger, zostanie jej synową bardzo się ucieszyła, pomyślała, ze wszystko jej wynagrodzi.
- Eee dziękuje za szczerość panie Malfoy- powiedziała Hermiona, tak naprawdę nie spodziewała się niczego innego po tym arystokracie, ale i tak była wdzięczna, że zachowuje się w stosunku do niej bardzo kulturalnie, Lucjusz uśmiechnął się lekko, choć nigdy tego nie przyzna, sądził, że polubi ta dziewczynę, niej jest wystraszoną na śmierć dziewczynką, wiedział, że gdyby powiedział coś niestosownego to ona od razu by mu odpyskowała i właśnie takiej kobiety potrzebował jego syn, kobiety, która ma własne zdanie, pogodził się nawet z jej statusem krwi, ważniejsze dla niego jest to, że ta dziewczyna będzie w stanie nosić z godnością jego nazwisko
- Powiedz synu z kim Blaise został sparowany?- zapytała Narcyza, by zmienić temat
- Z Ginny Weasley matko
- Oh, naprawdę, to może gdy spotkamy się by omówić wasz ślub z Molly, omówimy od razu ślub Blaise’a i panny Weasley
- To bardzo dobry pomysł pani Malfoy- odpowiedziała kulturalnie Hermiona, uśmiechając się przyjacielsko, Narcyza odwzajemniła uśmiech, nagle do ich stolika podszedł wysoki mężczyzna  w czarnej szacie
- Czas wracać- zwrócił się do Malfoyów, Hermiona zrozumiała, że to auror
- Oczywiście- powiedział Lucjusz wstając , Draco Hermiona i Narcyza również wstali
- To do zobaczenia kochana- powiedziała pani Malfoy i lekko uścisnęła Hermionę, dziewczyna była w szoku ale odwzajemniła uścisk
- Panno Granger do następnego razu- powiedział Lucjusz całując jej dłoń
- Do widzenia panie Malfoy- odpowiedziała dziewczyna
- Panno Granger- pożegnał się auror i cała trójka wyszła a po chwili się aportowała
- To było coś- powiedziała Miona
- Nie było tak źle, moja matka cię lubi a ojciec eee… akceptuje- odpowiedział blondyn, gryfonka spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko
- Masz rację mogło być gorzej
- Pewnie spodziewałaś się jakiegoś morderczego pojedynku z moim ojcem- powiedział chłopak
- A dziwisz mi się?
- Nie- odpowiedział Draco i po chwili oboje zaczęli się głośno śmiać
- To co teraz robimy?- zapytała dziewczyna, nie chciała jeszcze wracać do zamku
- Może masz ochotę na piwo kremowe?- zapytał ślizgon, w duchu cieszył się, że dziewczyna nie uciekła szybko do szkoły
- Jasne
- To choć- powiedział, wziął ją za rękę i wyprowadził z baru by wypić napój w innym lokalu, dziewczyna bez wahania pozwoliła się prowadzić, wiedziała, że zaufała temu chłopakowi, może nie tak jak Harry’emu czy Ronowi, ale blisko.