Kochani przepraszam, że tak długo nie pisałam ale chłopak zabrał mnie na parę dni za miasto
i nie miała dostępu do internetu, dopiero dziś wróciła i postanowiła dodać
szybko nowy rozdział
Podczas
śniadania Hermiona
Granger była strzępkiem nerwów, obawiała się spotkania z rodzicami
Draco, jej przyjaciele zauważyli jej zachowanie ale rozumieli, każdy z nich bał by się spotkania z Malfoyami,
wszyscy znali ich stanowisko w związku z czarodziejami mugolskiego pochodzenia i
nie potrafili uwierzyć, że zmienili całkowicie nastawienie
-
Hermi zjedz coś- prosiła Ginny, martwiła się, że jej przyjaciółka się zagłodzi
-
Nic nie przełknę
-
Miona jak chcesz to pójdę z tobą- zdeklarował Potter, nie chciał by jego przyjaciółkę spotkało coś nieprzyjemnego ze
strony Malfoyów
-
Dzięki Harry, ale musze sama
tam iść- wyjaśniła gryfonka
-
Czy ja wiem Miona, Malfoyom nie można ufać- dołączył do rozmowy Ron, nadal nie mógł przeboleć, że jego najlepsza
przyjaciółka będzie żoną fretki, był pewny, że on i jego rodzice ją skrzywdzą
-
Kiedyś i tak będę musiała zostać z nimi sama, nie chce
tego odwlekać- odpowiedziała dziewczyna,
przyjaciele popatrzyli na nią współczująco
-
Msz rację, ale jeśli dziś coś złego się wydarzy masz nam powiedzieć- nakazał hardo wybraniec, przysiągł sobie, że jeśli rodzina blondyna coś przeskrobie to on osobiście się nimi zajmie
-
Dobrze ale myślę, że sobie poradzę- uśmiechnęła się lekko panna Granger
-
No zawsze możesz przywalić Lucjuszowi Malfoyowi w
nos- zażartował Ron, przyjaciele reszta
zaczęła się śmiać przypominając sobie sytuację z trzeciej klasy kiedy
to Hermiona potraktowała Draco swoją pięścią
-
To by był bezcenny widok- oznajmił Harry
-
Dobra chłopcy my już pójdziemy, muszę pomóc Mionce się przygotować- powiedziała nagle Gin, chwytając przyjaciółkę za ramię i ciągnąc ją w kierunku wyjścia.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
-
Czy ja wiem Gin- mówiła panna Granger przeglądając się w lustrze, miała na sobie łososiową sukienkę do kolan, rękawy sięgały do połowy przedramienia,
sukienka była z koronki
-
Oh przestań dziewczyno, wyglądasz pięknie- mówiła ruda zadowolona ze
swojego dzieła
-
No niech ci będzie- w końcu zgodziła się brązowowłosa, spojrzała na zegarek było za dziesięć jedenasta, pożegnała się z przyjaciółką i wyszła. Idąc przez korytarz widziała uczniów, którzy także wybierali się do wioski, pod wielką salą zauważyła blondwłosego ślizgona, dziewczyna
musiała przyznać, że wyglądał całkiem dobrze, miał na sobie czarny
garnitur, który idealnie kontrastował z jego bladą skórą i platynowymi włosami, gdy ja tylko zauważył uśmiechnął się lekko
-
Cześć- powiedział przyglądając się gryfonce, przyznał w myślach, że wygląda pięknie, Miona zarumieniła się lekko pod jego
intensywnym spojrzeniem
-
Cześć, długo czekasz?- zapytała
-
Nie dopiero co przyszedłem, więc możemy iść?- zapytał chłopak, Hermiona pokiwała twierdząco głową.
Idąc do wioski rozmawiali,
panna Granger musiała przyznać, że Draco Malfoy jest uroczy,
zabawny i można porozmawiać z nim o wielu rzeczach,
Draco cały czas podziwiał wygląd dziewczyny, nie sądził, że zrobi na nim takie wrażenie, gdy stanęli przed pubem , w
którym mieli się spotkać z jego rodzicami Draco
chwycił ja za rękę, dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona
-
Słuchaj wiem, że nie jest ci łatwo, ale obiecuję ci, że moi rodzice nic ci nie
zrobią, możesz być spokojna- zapewnił chłopak, dziewczyna tylko
kiwnęła. Gdy weszli do środka Hermiona od razu
spostrzegła swoich przyszłych teściów, oboje byli ubrani
bardzo dostojnie i bogato, gdy małżeństwo ich zobaczyło wstało, Hermiona przełknęła ślinę, pierwsza podeszła pani Malfoy, najpierw przywitała się z synem, Miona zauważyła na twarzy kobiety
wielkie szczęście ze spotkania z blondynem
choć od początku roku minął dopiero tydzień, nagle Narcyza zwróciła się w stronę dziewczyny
-
Dzień dobry panno Granger, miło mi cię widzieć kochana- powiedziała uśmiechnięta Narcyza, chwytając rękę Hermiony, gryfonka
zdziwiła się przyjaznym stosunkiem
arystokratki, postanowiła, odwzajemnić uścisk dłoni
-
Mi eee… też miło panią widzieć- powiedziała powoli, pomyślała nawet, że Narcyza jest całkiem miłą osobą ale jej przemyślenia przerwał wysoki blond włosy mężczyzna, który stanął za panią Malfoy, uważnie przyglądając się Hermionie, dziewczyna
nie potrafiła na niego patrzeć, trochę ją przerażał, bała się, że zaraz wyciągnie różdżkę i coś jej zrobi ale oczy wyszły jej z orbit gdy
Lucjusz Malfoy naczelny tępiciel szlam, śmierciożerca nr 1, ujął jej dłoń i pocałował
-
Może usiądziemy- zaproponował mężczyzna gdy puścił dłoń gryfonki, dziewczyna
patrzyła jak odsuwa krzesło swojej żony, choć sam nie siada.
-
Choć Hermiona- poprosił Draco osuwając krzesło dziewczynie, dopiero
wtedy załapała, że Malfoy senior jak
przystało na prawdziwego
gentelmena czekał aż ona zajmie miejsce.
,,Szkoda,
że nie był taki kulturalny, gdy leżałam na ziemi a jego
szwagierka mnie torturowała” pomyślała gryfonka
-
Moja droga myśleliście już o szczegółach waszego ślubu?- zapytała Narcyza, by przerwać ciszę, panna Granger szczerze
mówiąc nie planowała tego ślubu, wiedziała tylko, ze musi
powiedzieć ,,tak” i to tyle, teraz
zrozumiała, że popełniła błąd, bo gdy jej koleżanki omawiały wszystko ona wolała czytać książki, więc tak naprawdę nie ma pojęcia co ma robić, co przygotować, co kupić…
-
Właściwie to nie-
odpowiedziała cicho, było jej wstyd, że ona, która zawsze
wszystko planuje, nie potrafiła zaplanować własnego ślubu
-
Oh o nic się nie martw mamy jeszcze
sporo czasu- zapewniła z uśmiechem pani Malfoy,
Hermiona odwzajemniła uśmiech, zastanawiając się gdzie się podziała ta zimna
arystokratyczna kobieta z przed paru miesięcy
-
Jak sądzę uroczystość odbędzie się w Hogwarcie- stwierdził Lucjusz Malfoy
-
Tak ojcze- odpowiedział Draco, w pewnym
momencie ścisnął rękę Hermiony pod stołem, dziewczyna pomyślała, ze ten gest ma jej
dodać odwagi, była mu za to bardzo wdzięczna
-
A co ze świadkami, Draco twoim
przypuszczam będzie Blaise a ty moja
droga kogo wybierzesz?- zapytała uprzejmie Narcyza, gryfonka nie zastanawiała się długo
-
Ginny Weasley
-
Oh tak, tak, a co z twoimi rodzicami kochana, powinniśmy się z nimi spotkać a ty pewnie chcesz by
twój ojciec zaprowadził cię do ołtarza- powiedziała pani Malfoy,
dziewczyna na wspomnienie o rodzicach wzdrygnęła się i spuściła wzrok, Malfoyowie od razu zauważyli jej dziwne
zachowanie
-
To raczej nie będzie możliwe- odpowiedziała krótko panna Granger
patrząc na stół, powoli w jej oczach
zaczęły wzbierać się łzy ale próbowała je powstrzymać, nie chciała pokazać słabości przed Malfoyami
-
Oh kochanie ale dlaczego?- dopytywała pani Malfoy, Hermiona zebrała się na odwagę, spojrzała na trójkę czarodziejów
-
Moi rodzice nie żyją- wyszeptała, dolna warga zaczęła jej drżeć ale zmuszała się by nie płakać, w ciągu ostatnich paru miesięcy przelała już wystarczająco dużo łez, gdy Malfoyowie
zrozumieli jej słowa, nastała niezręczna cisza, pierwsza
odezwała się Narcyza
-
Tak mi przykro moja droga, nie wiedzieliśmy- wytłumaczyła, kobiecie zrobiło się przykro, chciała omawiać plany weselne gdy tak młoda dama straciła rodziców
-
Nie chcę o tym rozmawiać- wyjaśniła gryfonka
-
Ależ oczywiście- odpowiedziała Narcyza
-
A do ołtarza poprowadzi mnie
Harry… jeśli to nie problem?-
zapytała Hermiona patrząc teraz na Lucjusza, ten
wyglądał jakby przez cały czas głęboko się nad czymś zastanawiał, ale gdy dziewczyna
wspomniała o Potterze ocknął się z transu, spojrzał na nią i uśmiechnął się
-
To żaden problem-
odpowiedział
-
Pomyślałem, że ślub powinien się odbyć w połowie listopada- nagle do
rozmowy wtrącił się Draco
-
Tak może 16 listopada, to nam
da dużo czasu by wszystko
przygotować, co ty o tym myślisz kochana?- zapytała Narcyza
-
Tak … może być- odpowiedziała dziewczyna, jej było wszystko jedno kiedy
odbędzie się ślub, żałowała trochę, ze na razie nie
potrafi naprawdę się nim cieszyć, ale jak cieszyć się czymś co zostało na nas wymuszone, jak łatwo zaakceptować to, że nie ma się wolnej woli
-
Dobrze, postaram się w przyszłym tygodniu przyjechać do Hogwartu byśmy mogły wszystko dokładnie zaplanować- powiedziała kobieta
-
Dziękuje eee chciałam jeszcze spytać czy Molly Weasley mogła by pomóc, zaoferowała mi już wcześniej swoją pomoc- wyjaśniła dziewczyna, Narcyza uśmiechnęła się
-
Oczywiście, napiszę do pani Weasley i
umówimy się- podczas gdy Narcyza i
Hermiona rozmawiały, Draco myślał o informacji dotyczącej śmierci rodziców
dziewczyny, nigdy wcześniej o tym nie słyszał, gryfonka nic mu nie
powiedziała, ale z drugiej strony
nie byli jeszcze tak blisko żeby dzielić się swoimi sekretami, jego
przemyślenia przerwała Hermiona
-
Eee chciałabym zapytać dlaczego państwo są tzn… czy nie… jak to możliwe, ze nie macie żadnego problemu z tym, że wasz syn ma się ożenić z mugolaczką?-zapytała na jednym wydechu
dziewczyna, było widać, że takie myśli chodziły po jej głowie od początku spotkania, rodzice
Draco spojrzeli na nią potem na siebie, zaczęła pani Malfoy
-
Wojna zmieniła nasze jakby to
powiedzieć… przekonania, wszyscy
widzieliśmy wiele złego, dlatego postanowiliśmy skończyć z zamykaniem się na świat, otworzyć się na nowe możliwości i ludzi, wiem, że pewnie myślisz, że to puste słowa ale prawda jest
taka…- kobieta nie dokończyła bo przerwał jej małżonek
-
Prawda jest taka panno Granger, że nie mamy innego wyjścia, bądź co bądź musimy zaakceptować nowe reguły tak jak ty musisz
zaakceptować małżeństwo z naszym synem,
wiem, że to nie jest łatwe patrząc na nieciekawą przeszłość ale jeżeli obie strony się postarają mogą być szczęśliwe a po za tym nas syn
zasługuje na najlepszą pannę młodą i uważam, że ty moja droga właśnie nią jesteś- zakończył Lucjusz, Narcyza była lekko zła na męża, że powiedział tej biednej
dziewczynie, że są mili tylko dlatego, że są do tego zmuszeni, może i jej mąż tak się czuł ale ona nie, od kąt Narcyza widziała tą dziewczynę torturowaną przez swoją siostrę, nie potrafiła przestać o niej myśleć, wiele razy po wojnie
chciała do niej napisać i przeprosić ale nie potrafiła zdobyć się na odwagę, gdy dowiedziała się, że to właśnie Hermiona Granger, zostanie
jej synową bardzo się ucieszyła, pomyślała, ze wszystko jej
wynagrodzi.
-
Eee dziękuje za szczerość panie Malfoy- powiedziała Hermiona, tak naprawdę nie spodziewała się niczego innego po tym
arystokracie, ale i tak była wdzięczna, że zachowuje się w stosunku do niej
bardzo kulturalnie, Lucjusz uśmiechnął się lekko, choć nigdy tego nie przyzna,
sądził, że polubi ta dziewczynę, niej jest wystraszoną na śmierć dziewczynką, wiedział, że gdyby powiedział coś niestosownego to ona od
razu by mu odpyskowała i właśnie takiej kobiety
potrzebował jego syn, kobiety,
która ma własne zdanie, pogodził się nawet z jej statusem
krwi, ważniejsze dla niego jest
to, że ta dziewczyna będzie w stanie nosić z godnością jego nazwisko
-
Powiedz synu z kim Blaise został sparowany?- zapytała Narcyza, by zmienić temat
-
Z Ginny Weasley matko
-
Oh, naprawdę, to może gdy spotkamy się by omówić wasz ślub z Molly, omówimy od
razu ślub Blaise’a i panny
Weasley
-
To bardzo dobry pomysł pani Malfoy-
odpowiedziała kulturalnie Hermiona,
uśmiechając się przyjacielsko, Narcyza
odwzajemniła uśmiech, nagle do ich
stolika podszedł wysoki mężczyzna w czarnej szacie
-
Czas wracać- zwrócił się do Malfoyów, Hermiona
zrozumiała, że to auror
-
Oczywiście- powiedział Lucjusz wstając , Draco Hermiona i
Narcyza również wstali
-
To do zobaczenia kochana- powiedziała pani Malfoy i lekko uścisnęła Hermionę, dziewczyna była w szoku ale odwzajemniła uścisk
-
Panno Granger do następnego razu- powiedział Lucjusz całując jej dłoń
-
Do widzenia panie Malfoy- odpowiedziała dziewczyna
-
Panno Granger- pożegnał się auror i cała trójka wyszła a po chwili się aportowała
-
To było coś- powiedziała Miona
-
Nie było tak źle, moja matka cię lubi a ojciec eee…
akceptuje- odpowiedział blondyn, gryfonka
spojrzała na niego i uśmiechnęła się szeroko
-
Masz rację mogło być gorzej
-
Pewnie spodziewałaś się jakiegoś morderczego pojedynku z
moim ojcem- powiedział chłopak
-
A dziwisz mi się?
-
Nie- odpowiedział Draco i po chwili oboje
zaczęli się głośno śmiać
-
To co teraz robimy?- zapytała dziewczyna, nie chciała jeszcze wracać do zamku
-
Może masz ochotę na piwo kremowe?-
zapytał ślizgon, w duchu cieszył się, że dziewczyna nie uciekła szybko do szkoły
-
Jasne
-
To choć- powiedział, wziął ją za rękę i wyprowadził z baru by wypić napój w innym lokalu,
dziewczyna bez wahania pozwoliła się prowadzić, wiedziała, że zaufała temu chłopakowi, może nie tak jak Harry’emu
czy Ronowi, ale blisko.