wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział V



-Panie Wesley  minus 10 punktów dla Gryfindoru!!!-krzyczała dyrektorka ale Ron nie zwracał na to uwagi
-Ron siadaj- powiedział wybraniec, rudy spojrzał na niego wściekle
-Harry nie gadaj, że ci to pasuje??- wszyscy w wielkiej Sali spoglądali na 4 gryfonów
-Nie pasuje, ale sprawiasz Mionie przykrość- powiedział łagodnie Potter, Ron spojrzał na przyjaciółkę i wyglądało, że już się uspokoił ale po chwili jego wzrok powędrował na stół ślizgonów i zobaczył niebieskie tęczówki przypatrujące się im, znowu wstąpiła w niego wściekłość
-Malfoy ty przebrzydły śmierciożerco, nie zbliżysz się Do Hermiony!!!!!


-Smoku o co chodzi Wesleyowi??- zastanawiał się Zabini ale po chwili zrozumiał co oznaczają listy z ministerstwa, wybuch Wesleya
,,Smok i Granger zostali sparowani, no to się porobiło”
Draco nie wiedział co zrobić, rudy Wesley wkurzył go, nie będzie mu taki podskakiwać, ale z drugiej strony nie chciał stracić kontroli nad sobą, więc postanowił zignorować Wesleya
,,Muszę pogadać z Granger” chłopak wstał i udał się w stronę stołu gryfonów, ślizgoni tak jak i reszta uczniów patrzyła na niego niezrozumiale tylko Zabini wyglądał jak by wszystko rozumiał
,, No tak Diabeł nie jest głupi, pewnie już się domyślił
- Granger możemy pogadać- Draco stanął za nią ignorując wściekłe spojrzenie Wesleya
- Spadaj stąd Malfoy- odezwał się rudy, nie chciał by jego przyjaciółka była w pobliżu tego przebrzydłego mordercy
- Wesley nie wtrącaj się- spokojnie powiedział blondyn chodź miał dość rudego i jego niewyparzonej gęby
- Będę robił co..- nie dokończył bo w tym czasie z ławki wstała brązowowłosa i zwróciła się bezpośrednio do Malfoya
- Pogadajmy na zewnątrz Malfoy- Draco zdziwił się tym, że w głosie Granger nie było słychać wrogości, przytaknął i wyszli odprowadzeni wzrokiem przez uczniów i nauczycieli


Gdy młodzi wyszli z wielkiej Sali, nie odzywali się , każde z nich myślało co ma powiedzieć, jak się zachować i czego się spodziewać
- Granger, wnioskuję, że dostałaś list z ministerstwa- powiedział chłopak patrząc na dziewczynę ta przytaknęła więc ten kontynuował
- Powinniśmy pogadać o tym ślubie, o tym czego oczekujemy i takie tam, wiem, że to nie ze mną wyobrażałaś sobie przyszłość, ale lepiej to jakoś przetrzymać niż stracićżdżkę- Draco spojrzał w oczy dziewczyny zauważył w nich zdziwnienie
,,No tak pewnie myślała, że zacznę się na nią wydzierać
- Eee… no dobra kim jeste
ś i co zrobiłeś z prawdziwym Malfoyem?- Hermiona była w szoku i to nie małym , Draco Malfoy rozmawiał z nią normalnie a w jego oczach nie widziała pogardy ani też niechęci
- Sluchaj Granger wiem, że nasza przeszłość wygląda nieciekawie, ale jeżeli spróbujemy to może nie będzie tak źle- chłopak naprawdę miał nadzieję, że Granger się zgodzi, nie chciał stracić magii
- Masz rację nasza przeszłość jak to powiedziałeś ,,wygląda nieciekawie”- powiedziała sucho nie patrząc na chłopaka, nie wiedziała co ma zrobić, ta sytuacja była dziwna
,, Stoję sobie i gadam z Malfoyem o ślubie, niedorzeczność
- Słuchaj będziemy mogli porozmawiać o tym potem a teraz chcę coś zaproponować
- Zamieniam się w słuch- spojrzała na chłopaka zakładając ręce na piersi
- Proponuje zawieszenie broni- powiedział z powagą chłopak, Hermiona wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, tego się nie spodziewała, Draco obserwował zdziwienie Granger, musiał przyznać, że wygląda całkiem uroczo, uśmiechnął się nawet lekko
- A na czym miało by to niby polegać?- Draco wiedział, że Granger bedzię chciała poznać szczegóły, ucieszył się bo to oznaczało, że jest zainteresowana
- Zapomnimy o wzajemnej wrogości, spróbujemy poznać się wzajemnie, koniec też z obrażaniem-  blondwłosy naprawdę miał nadzieję, że dziewczyna się zgodzi, nie chciał już z nikim walczyć nawet ze świętą trójcą
- Malfoy ja mam uwierzyć, że ty tak po prostu przestaniesz wyzywać mnie od szlam, jakoś w to wątpię – dziewczyna spojrzała na niego odważnie, zauważyła że wzdrygnął się na słowo szlama, to ją bardzo zdziwiło
- Granger wiem, że trudno w to uwierzyć ale ja naprawdę się zmieniłem, nie chce sobie robić problemów, nie będę cię obrażał, daj mi szansę- Draco spojrzał błagalnie na dziewczynę, rozumiał, że Granger jest nieufna, w końcu obrażanie jej było jedną z jego ulubionych rozrywek
- Zgoda dam ci szansę- Hermiona myślała, że się przewróci gdy zobaczyła uśmiech na twarzy Malfoya ale nie ten ironiczny tylko prawdziwy i szczery, pomyślała, ze powinien częściej się uśmiechać
- Dziękuję, naprawdę nie pożałujesz- Draco był szczęśliwy, że Granger dała mu szanse, postanowił jej nie zmarnować
- Ale mam warunek- niebieskooki miał nadzieję, ze nie każe mu robić czegoś żenującego w formie zadośćuczynienia
- Jaki?
- Chcę, żebyś przestał obrażać moich przyjaciół, będziemy małżeństwem więc będziesz z nimi spędzał dużo czasu jako mój mąż- Draco sam nie wiedział czemu ale spodobało mu się to gdy Granger  określiła go jako swojego męża, chłopak dopiero teraz zdał sobie sprawę, że małżeństwo z Hermioną Granger to również bliższe kontakty z Potterem i Wesleyami
- Zgoda, ale jeśli to oni zaczną to będę się bronił-
- Niech ci będzie- powiedziała dziewczyna uśmiechając się, pomyślała że Malfoy naprawdę się zmienił, chłopak widząc uśmiech dziewczyny poczuł ciepło w środku, zbliżył się do niej i już prawie dotknął dłonią jej policzka gdy usłyszał krzyk
- Hermiona!!!- Draco zauważył Wesleyów i Pottera idących w ich kierunku
- Coś się stało?- zapytała panna Granger, nadal myśląc o tym co chciał zrobić Malfoy
- Martwiliśmy się o ciebie- powiedziała Ginny patrząc łagodnie na przyjaciółkę
- Tak a po za tym zaraz zaczynają się eliksiry- powiedział Potter
- A no tak, więc chodźmy szybko- przyjaciele przytaknęli i poszli za nią, Malfoy nadal nie wiedział co miał zamiar zrobić przed przybyciem przyjaciół Granger
- Malfoy idziesz!!- krzyknęła Hermiona patrząc na niego, Draco naprawdę się zdziwił ty gestem, Potter i Wesleyowie patrzyli na przyjaciółkę w kompletnym szoku ale żadne się nie odezwało
- Właśnie Malfoy chodź bo nie chce się spóźnić- powiedział wybraniec, który zrozumiał, że jego przyjaciółka postanowiła pogodzić się z Malfoyem, szczerze on nie miał nic przeciwko , w końcu wojna się skończyła ,ale i tak będzie chciał sobie pogadać z Malfoyem
- Idę, idę- Draco był w szoku, Potter i jego świta czekali na niego i razem z nim szli w stronę Sali od eliksirów, mijający ich uczniowie patrzyli na nich z otwartymi ustami, a gdy weszli do klasy wszyscy ucichli,  blondwłosy posłał wszystkim ironiczny uśmieszek i usiadł obok Blaisa, ten spojrzał na niego pytająco, Draco już chciał mu odpowiedzieć lecz w tym samym czasie do klasy wszedł Ślimak i zaczął swój wykład, Draco powiedział bezgłośnie, ze potem pogadają, Blaise przytaknął i odwrócił się w stronę nauczyciela, młody Malfoy popatrzył w stronę swojej narzeczonej, podobało mu się to określenie, pomyślał, że to będzie ciekawy rok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz