-Panie
Wesley minus 10 punktów dla Gryfindoru!!!-krzyczała dyrektorka ale Ron nie
zwracał na to uwagi
-Ron
siadaj- powiedział wybraniec, rudy spojrzał na niego wściekle
-Harry
nie gadaj, że ci to pasuje??-
wszyscy w wielkiej Sali spoglądali na 4 gryfonów
-Nie
pasuje, ale sprawiasz Mionie przykrość- powiedział łagodnie Potter, Ron spojrzał na przyjaciółkę i wyglądało, że już się uspokoił ale po chwili jego
wzrok powędrował na stół ślizgonów i zobaczył niebieskie tęczówki przypatrujące się im, znowu wstąpiła w niego wściekłość
-Malfoy
ty przebrzydły śmierciożerco, nie zbliżysz się Do Hermiony!!!!!
-Smoku
o co chodzi Wesleyowi??- zastanawiał się Zabini ale po chwili zrozumiał co oznaczają listy z ministerstwa,
wybuch Wesleya
,,Smok
i Granger zostali sparowani, no to się porobiło”
Draco
nie wiedział co zrobić, rudy Wesley wkurzył go, nie będzie mu taki podskakiwać, ale z drugiej strony
nie chciał stracić kontroli nad sobą, więc postanowił zignorować Wesleya
,,Muszę pogadać z Granger” chłopak wstał i udał się w stronę stołu gryfonów, ślizgoni tak jak i reszta
uczniów patrzyła na niego niezrozumiale
tylko Zabini wyglądał jak by wszystko rozumiał
,,
No tak Diabeł nie jest głupi, pewnie już się domyślił”
-
Granger możemy pogadać- Draco stanął za nią ignorując wściekłe spojrzenie Wesleya
-
Spadaj stąd Malfoy- odezwał się rudy, nie chciał by jego przyjaciółka była w pobliżu tego przebrzydłego mordercy
-
Wesley nie wtrącaj się- spokojnie powiedział blondyn chodź miał dość rudego i jego
niewyparzonej gęby
-
Będę robił co..- nie dokończył bo w tym czasie z ławki wstała brązowowłosa i zwróciła się bezpośrednio do Malfoya
-
Pogadajmy na zewnątrz Malfoy- Draco zdziwił się tym, że w głosie Granger nie było słychać wrogości, przytaknął i wyszli odprowadzeni
wzrokiem przez uczniów i nauczycieli
Gdy
młodzi wyszli z wielkiej Sali,
nie odzywali się , każde z nich myślało co ma powiedzieć, jak się zachować i czego się spodziewać
-
Granger, wnioskuję, że dostałaś list z ministerstwa- powiedział chłopak patrząc na dziewczynę ta przytaknęła więc ten kontynuował
-
Powinniśmy pogadać o tym ślubie, o tym czego
oczekujemy i takie tam, wiem, że to nie ze mną wyobrażałaś sobie przyszłość, ale lepiej to jakoś przetrzymać niż stracić różdżkę- Draco spojrzał w oczy dziewczyny zauważył w nich zdziwnienie
,,No
tak pewnie myślała, że zacznę się na nią wydzierać”
- Eee… no dobra kim jesteś i co zrobiłeś z prawdziwym Malfoyem?- Hermiona była w szoku i to nie małym , Draco Malfoy rozmawiał z nią normalnie a w jego oczach nie widziała pogardy ani też niechęci
- Eee… no dobra kim jesteś i co zrobiłeś z prawdziwym Malfoyem?- Hermiona była w szoku i to nie małym , Draco Malfoy rozmawiał z nią normalnie a w jego oczach nie widziała pogardy ani też niechęci
-
Sluchaj Granger wiem, że nasza przeszłość wygląda nieciekawie, ale jeżeli spróbujemy to może nie będzie tak źle- chłopak naprawdę miał nadzieję, że Granger się zgodzi, nie chciał stracić magii
-
Masz rację nasza przeszłość jak to powiedziałeś ,,wygląda nieciekawie”-
powiedziała sucho nie patrząc na chłopaka, nie wiedziała co ma zrobić, ta sytuacja była dziwna
,,
Stoję sobie i gadam z
Malfoyem o ślubie, niedorzeczność
-
Słuchaj będziemy mogli porozmawiać o tym potem a teraz chcę coś zaproponować
-
Zamieniam się w słuch- spojrzała na chłopaka zakładając ręce na piersi
-
Proponuje zawieszenie broni- powiedział z powagą chłopak, Hermiona wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia,
tego się nie spodziewała, Draco obserwował zdziwienie Granger,
musiał przyznać, że wygląda całkiem uroczo, uśmiechnął się nawet lekko
-
A na czym miało by to niby polegać?- Draco wiedział, że Granger bedzię chciała poznać szczegóły, ucieszył się bo to oznaczało, że jest zainteresowana
-
Zapomnimy o wzajemnej wrogości, spróbujemy poznać się wzajemnie, koniec też z obrażaniem- blondwłosy naprawdę miał nadzieję, że dziewczyna się zgodzi, nie chciał już z nikim walczyć nawet ze świętą trójcą
-
Malfoy ja mam uwierzyć, że ty tak po prostu przestaniesz
wyzywać mnie od szlam, jakoś w to wątpię – dziewczyna spojrzała na niego odważnie, zauważyła że wzdrygnął się na słowo szlama, to ją bardzo zdziwiło
-
Granger wiem, że trudno w to uwierzyć ale ja naprawdę się zmieniłem, nie chce sobie robić problemów, nie będę cię obrażał, daj mi szansę- Draco spojrzał błagalnie na dziewczynę, rozumiał, że Granger jest nieufna, w
końcu obrażanie jej było jedną z jego ulubionych
rozrywek
-
Zgoda dam ci szansę- Hermiona myślała, że się przewróci gdy zobaczyła uśmiech na twarzy Malfoya
ale nie ten ironiczny tylko prawdziwy i szczery, pomyślała, ze powinien częściej się uśmiechać
-
Dziękuję, naprawdę nie pożałujesz- Draco był szczęśliwy, że Granger dała mu szanse, postanowił jej nie zmarnować
-
Ale mam warunek- niebieskooki miał nadzieję, ze nie każe mu robić czegoś żenującego w formie zadośćuczynienia
-
Jaki?
-
Chcę, żebyś przestał obrażać moich przyjaciół, będziemy małżeństwem więc będziesz z nimi spędzał dużo czasu jako mój mąż- Draco sam nie wiedział czemu ale spodobało mu się to gdy Granger określiła go jako swojego męża, chłopak dopiero teraz zdał sobie sprawę, że małżeństwo z Hermioną Granger to również bliższe kontakty z Potterem
i Wesleyami
-
Zgoda, ale jeśli to oni zaczną to będę się bronił-
-
Niech ci będzie- powiedziała dziewczyna uśmiechając się, pomyślała że Malfoy naprawdę się zmienił, chłopak widząc uśmiech dziewczyny poczuł ciepło w środku, zbliżył się do niej i już prawie dotknął dłonią jej policzka gdy usłyszał krzyk
-
Hermiona!!!- Draco zauważył Wesleyów i Pottera idących w ich kierunku
-
Coś się stało?- zapytała panna Granger, nadal
myśląc o tym co chciał zrobić Malfoy
-
Martwiliśmy się o ciebie- powiedziała Ginny patrząc łagodnie na przyjaciółkę
-
Tak a po za tym zaraz zaczynają się eliksiry- powiedział Potter
-
A no tak, więc chodźmy szybko- przyjaciele
przytaknęli i poszli za nią, Malfoy nadal nie
wiedział co miał zamiar zrobić przed przybyciem
przyjaciół Granger
-
Malfoy idziesz!!- krzyknęła Hermiona patrząc na niego, Draco
naprawdę się zdziwił ty gestem, Potter i
Wesleyowie patrzyli na przyjaciółkę w kompletnym szoku ale żadne się nie odezwało
-
Właśnie Malfoy chodź bo nie chce się spóźnić- powiedział wybraniec, który
zrozumiał, że jego przyjaciółka postanowiła pogodzić się z Malfoyem, szczerze on
nie miał nic przeciwko , w końcu wojna się skończyła ,ale i tak będzie chciał sobie pogadać z Malfoyem
-
Idę, idę- Draco był w szoku, Potter i jego świta czekali na niego i
razem z nim szli w stronę Sali od eliksirów,
mijający ich uczniowie patrzyli
na nich z otwartymi ustami, a gdy weszli do klasy wszyscy ucichli, blondwłosy posłał wszystkim ironiczny uśmieszek i usiadł obok Blaisa, ten spojrzał na niego pytająco, Draco już chciał mu odpowiedzieć lecz w tym samym czasie
do klasy wszedł Ślimak i zaczął swój wykład, Draco powiedział bezgłośnie, ze potem pogadają, Blaise przytaknął i odwrócił się w stronę nauczyciela, młody Malfoy popatrzył w stronę swojej narzeczonej,
podobało mu się to określenie, pomyślał, że to będzie ciekawy rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz