niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział II



…wszyscy powędrowali za jej wzrokiem i bardzo się zdziwili widząc w drzwiach Kingsleya Shacklebolta Ministra Magii, ten w krótkim czasie znalazł się na podium, uczniowie w wielkiej Sali nie ukrywali zdziwienia i ciekawości spowodowanej pojawieniem się samego Ministra,
-Ciekawe co Kingsley tu robi- zastanawiał się Ron, inni uczniowie z domu lwa przytaknęli, także się nad tym zastanawiając,
- Na pewno zaraz się dowiemy Ron- odpowiedziała panna Granger, w tej samej chwili zaczął przemawiać wysoki ciemnoskóry mężczyzna
-Witam was moi drodzy, pewnie wszyscy zastanawiacie się nad celem mojego pojawienia się – powiedział mężczyzna swoim głębokim głosem,
-Już wam wszystko tłumacze, pani dyrektor wcześniej powiedziała wam o nowym prawie, ja chciałbym wam przedstawić szczegóły, prawo to weszło w życie kilka dni temu, nazwaliśmy je ,,prawem małżeńskim”- powiedział spokojnie minister
-Jakim prawem?!!!- krzyknął młody Wesley
-Małżeńskim Ron- odpowiedział mu przyjaźnie Kingsley, cała sala zaczęła wrzeć, wszyscy zaczęli głośno dyskutować nie dając Kingsleyowi skończyć wyjaśnień
-Cisza!!!!!!!- krzyknęła dyrektorka, wszyscy jak na komodę spojrzeli na nią uciszając się
- Dziękuje Minerwo, więc tak jak mówiłem prawo  to dotyczy członków magicznej społeczności o 17 lat  wzwyż, polegać będzie na tym że każdemu dopasujemy odpowiedniego partnera z którym w przeciągu 2 miesięcy będzie musiał wsiąść ślub i…- Znowu mu przerwano tak samo jak wcześniej przez Rona
-Co takiego?? Kingsley chyba sobie żartujesz!!!!!- krzyczał Wesley a inni wzięli z niego przykład
-Nie możecie tego zrobić!!!- krzyczał Seamus
-Właśnie, nie macie prawa nas zmuszać do małżeństwa- na Sali słychać było krzyki wielu oburzonych uczniów, Hermiona nie wiedziała co ma myśleć
,,Małżeństwo?? Jesteśmy za młodzi” przeszło jej przez głowę, w tym samym czasie pewna osoba miała już dość tych wszystkich wrzasków
-Zamknijcie się- krzyknął Harry Potter, wszyscy nagle ucichli i spojrzeli na wybrańca, który cały czas siedział cicho analizując całą sytuację a te wszystkie wrzaski wcale mu w tym nie pomagały
-Ale Harry nie słyszałeś co on powiedział- oburzył się Ron, nie wiedział co z jego przyjacielem
-Słyszałem Ron ale Kingsley chciał nam wszystko wyjaśnić a ty zacząłeś się wydzierać jak idiota- spojrzał na przyjaciela zielonooki
-Kingsley proszę wytłumacz nam wszystko dokładnie- powiedział spokojnie złoty chłopiec, Hermiona zauważyła, że wszyscy uspokoili się po słowach Harrego, nawet ślizgoni,
,,Czyli Harry po wojnie zdobył respekt nawet wśród wężów” myślała dziewczyna
-Dziękuje Harry- uśmiechnął się w jego stronę Minister
- Więc tak jak mówiłem wcześniej, sparujemy was pod względem cech charakterów i waszej magii wiec nie martwcie się zostaniecie idealnie dobrani- minister przestał mówić i spojrzał na uczniów, rozumiał ich obawy i oburzenie
- Kings…to znaczy Panie Ministrze dlaczego właściwie wprowadziliście to prawo małżeńskie??- zapytała Hermiona,
- Hermiono jak wiesz przez wojnę nasze społeczeństwo straciło wielu członków w tym wiele osób w wieku od 16 do 35 lat , ministerstwo uznało, że może się to skończyć prawdziwym niżem demograficznym w przyszłości- wyjaśnił minister
-Chwila, chwila to znaczy, że mamy się pobrać i rodzić dzieci?!!- zawołała Ginny
-Właśnie tak- odpowiedział ciemnoskóry
-Co? Dzieci ale jesteśmy jeszcze w szkole!!- oburzyła się panna Wesley
-Tak wiem, małżeństwa mają 2 lata na sprowadzenie na świat potomka, właśnie przez to, że wy jesteście jeszcze w szkole- wyjaśnił mężczyzna
- To oznacza, że wszyscy w świecie magii mają wziąć ślub??-zapytał Harry
-Wszyscy od 17 do 35 roku życia-oznajmił minister patrząc na Harrego, on sam nie był przekonany do tego prawa ale Wizengamot uparł się, tak naprawdę żal mu było tych wszystkich dzieciaków, szczególnie pewnej czwórki z Gryffindoru, którą traktował jak rodzinę, miał tylko nadzieję, że trafią im się dobrzy partnerzy
- Eee a co się stanie jeśli ktoś się nie zgodzi??- zapytał Wybraniec
-Niestety te prawo jest ostateczne, jeśli ktoś nie przyjmie jego warunków zostanie usunięty z naszej społeczności- powiedział z powagą Kingsley
-Ussusuniety??-zapytała cicho Parvati
-Tak, jego różdżka zostanie złamana a czarodziejowi zostanie przetransportowany do świata mugoli bez możliwości powrotu- powiedział smutno mężczyzna, tak ten warunek w ogóle mu się nie podobał, gdy myślał o tym, że Harry, Hermiona czy Wesleyowie mieli by zostać wyrzuceni ze świata magii to przechodziły go ciarki, miał nadzieję, że kochają magię na tyle by zgodzić się na wszystko.

W wielkiej Sali zapanowała grobowa cisza, każdy analizował sytuację,
Wszyscy byli przerażeni, myśleli o tym z kim będą musieli spędzić resztę życia, po paru minutach odezwała się panna Granger, która pierwsza ocknęła się z szoku:
-A kiedy dowiemy się kto jest naszym partnerem i gdzie będziemy mieszkać po ślubie mając na względzie to, że nadal jesteśmy w szkole a na  ślub mamy 2 miesiące???
-Od jutra zaczną do was przychodzić listy z wyznaczonym partnerem a co do lokum to dyrektor McGonagall wyjaśni wam resztę- zakończył, oddając głos dyrektorce
-Dziękuję panie ministrze, tak więc w Hogwarcie powstało nowe skrzydło, skrzydło małżeństw, każda para dostanie jedno mieszkanie, składające się z sypialni, łazienki i salonu, bedzięcie mogli się tam wprowadzić gdy dostaniecie list z przydzielonym partnerem lub partnerką, a teraz chcę byście się udali do swoich pokoi wspólnych to już koniec spotkania- zakończyła dyrektorka a uczniowie zaczęli opuszczać wielką salę, wszyscy w podobnych humorach
,,To chyba jednak nie będzie spokojny i zwyczajny rok” pomyślała Hermiona.

^^^^^^^^

W pokoju wspólnym gryfonów trwała ożywiona dyskusja pomiędzy uczniami 7 roku, wszyscy byli zdenerwowani, nie wiedzieli co o tym myśleć, każdy miał jakieś obawy.
-Tego Kingsleya chyba pojebało !!!- krzyczał młody Wesley
-Ron uspokój się, i tak to nic nie pomoże- mówiła spokojnie panna Granger
-Miona co ty gadasz a co jak każą nam się żenić z jakimiś starymi babami a tobie wybiorą jakiegoś starego śmierciożercę, który cudem uniknął Azkabanu??- wrzeszczał na nią Chłopak, o tym Hermiona nie pomyślała a co jeśli stanie się coś takiego, na samą myśl dziewczynę przeszedł niemiły dreszcz
-Ron nie słyszałeś co powiedział minister, będą nas dobierać pod względem charakterów i takich tam, a tak wogólle to wątpię by Kingsley pozwolił na coś takiego, bo tak samo Harry mógł by trafić na jakąś smierciożerczynie- powiedział dobitnie Neville
-Neville ma rację, jestem pewny, że nie będzie tak źle, chodźcie już spać to był ciężki dzień- ziewając powiedział wybraniec, wszyscy przytaknęli i udali się do swoich pokoi.


Hermiona szybko się przebrała i weszła do łóżka, chciała by ten dzień już minął, nadal słyszała w głowie słowa Rona, nie chciała trafić na jakiegoś maniaka czystości krwi i to do tego dużo starszego.
,,Jak będę miała szczęście to może trafie na jakiegoś gryfona” rozmyślała dziewczyna nawet nie zauważając kiedy zasnęła.

^^^^^^^^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz