…wszyscy
powędrowali za jej wzrokiem
i bardzo się zdziwili widząc w drzwiach Kingsleya Shacklebolta
Ministra Magii, ten w krótkim czasie znalazł się na podium, uczniowie w wielkiej Sali nie
ukrywali zdziwienia i ciekawości spowodowanej pojawieniem się samego Ministra,
-Ciekawe
co Kingsley tu robi- zastanawiał się Ron, inni uczniowie z
domu lwa przytaknęli, także się nad tym zastanawiając,
-
Na pewno zaraz się dowiemy Ron-
odpowiedziała panna Granger, w tej
samej chwili zaczął przemawiać wysoki ciemnoskóry mężczyzna
-Witam
was moi drodzy, pewnie wszyscy zastanawiacie się nad celem mojego pojawienia się – powiedział mężczyzna swoim głębokim głosem,
-Już wam wszystko tłumacze, pani dyrektor wcześniej powiedziała wam o nowym prawie, ja
chciałbym wam przedstawić szczegóły, prawo to weszło w życie kilka dni temu,
nazwaliśmy je ,,prawem małżeńskim”- powiedział spokojnie minister
-Jakim
prawem?!!!- krzyknął młody Wesley
-Małżeńskim Ron- odpowiedział mu przyjaźnie Kingsley, cała sala zaczęła wrzeć, wszyscy zaczęli głośno dyskutować nie dając Kingsleyowi skończyć wyjaśnień
-Cisza!!!!!!!-
krzyknęła dyrektorka, wszyscy
jak na komodę spojrzeli na nią uciszając się
-
Dziękuje Minerwo, więc tak jak mówiłem prawo to dotyczy członków magicznej społeczności o 17 lat wzwyż, polegać będzie na tym że każdemu dopasujemy odpowiedniego partnera z którym
w przeciągu 2 miesięcy będzie musiał wsiąść ślub i…- Znowu mu
przerwano tak samo jak wcześniej przez Rona
-Co
takiego?? Kingsley chyba sobie żartujesz!!!!!- krzyczał Wesley a inni wzięli z niego przykład
-Nie
możecie tego zrobić!!!- krzyczał Seamus
-Właśnie, nie macie prawa nas
zmuszać do małżeństwa- na Sali słychać było krzyki wielu
oburzonych uczniów, Hermiona nie wiedziała co ma myśleć
,,Małżeństwo?? Jesteśmy za młodzi” przeszło jej przez głowę, w tym samym czasie
pewna osoba miała już dość tych wszystkich
wrzasków
-Zamknijcie
się- krzyknął Harry Potter, wszyscy nagle
ucichli i spojrzeli na wybrańca, który cały czas siedział cicho analizując całą sytuację a te wszystkie wrzaski wcale mu w tym nie
pomagały
-Ale
Harry nie słyszałeś co on powiedział- oburzył się Ron, nie wiedział co z jego przyjacielem
-Słyszałem Ron ale Kingsley
chciał nam wszystko wyjaśnić a ty zacząłeś się wydzierać jak idiota- spojrzał na przyjaciela
zielonooki
-Kingsley
proszę wytłumacz nam wszystko dokładnie- powiedział spokojnie złoty chłopiec, Hermiona zauważyła, że wszyscy uspokoili się po słowach Harrego, nawet ślizgoni,
,,Czyli
Harry po wojnie zdobył respekt nawet wśród wężów” myślała dziewczyna
-Dziękuje Harry- uśmiechnął się w jego stronę Minister
-
Więc tak jak mówiłem wcześniej, sparujemy was pod
względem cech charakterów i
waszej magii wiec nie martwcie się zostaniecie idealnie dobrani- minister przestał mówić i spojrzał na uczniów, rozumiał ich obawy i oburzenie
-
Kings…to znaczy Panie Ministrze dlaczego właściwie wprowadziliście to prawo małżeńskie??- zapytała Hermiona,
-
Hermiono jak wiesz przez wojnę nasze społeczeństwo straciło wielu członków w tym wiele osób w
wieku od 16 do 35 lat , ministerstwo uznało, że może się to skończyć prawdziwym niżem demograficznym w przyszłości- wyjaśnił minister
-Chwila,
chwila to znaczy, że mamy się pobrać i rodzić dzieci?!!- zawołała Ginny
-Właśnie tak- odpowiedział ciemnoskóry
-Co?
Dzieci ale jesteśmy jeszcze w szkole!!-
oburzyła się panna Wesley
-Tak
wiem, małżeństwa mają 2 lata na sprowadzenie
na świat potomka, właśnie przez to, że wy jesteście jeszcze w szkole-
wyjaśnił mężczyzna
-
To oznacza, że wszyscy w świecie magii mają wziąć ślub??-zapytał Harry
-Wszyscy
od 17 do 35 roku życia-oznajmił minister patrząc na Harrego, on sam nie
był przekonany do tego
prawa ale Wizengamot uparł się, tak naprawdę żal mu było tych wszystkich dzieciaków,
szczególnie pewnej czwórki z Gryffindoru, którą traktował jak rodzinę, miał tylko nadzieję, że trafią im się dobrzy partnerzy
-
Eee a co się stanie jeśli ktoś się nie zgodzi??- zapytał Wybraniec
-Niestety
te prawo jest ostateczne, jeśli ktoś nie przyjmie jego
warunków zostanie usunięty z naszej społeczności- powiedział z powagą Kingsley
-Ussusuniety??-zapytała cicho Parvati
-Tak,
jego różdżka zostanie złamana a czarodziejowi
zostanie przetransportowany do świata mugoli bez możliwości powrotu- powiedział smutno mężczyzna, tak ten warunek w
ogóle mu się nie podobał, gdy myślał o tym, że Harry, Hermiona czy
Wesleyowie mieli by zostać wyrzuceni ze świata magii to
przechodziły go ciarki, miał nadzieję, że kochają magię na tyle by zgodzić się na wszystko.
W
wielkiej Sali zapanowała grobowa cisza, każdy analizował sytuację,
Wszyscy
byli przerażeni, myśleli o tym z kim będą musieli spędzić resztę życia, po paru minutach
odezwała się panna Granger, która
pierwsza ocknęła się z szoku:
-A
kiedy dowiemy się kto jest naszym
partnerem i gdzie będziemy mieszkać po ślubie mając na względzie to, że nadal jesteśmy w szkole a na ślub mamy 2 miesiące???
-Od
jutra zaczną do was przychodzić listy z wyznaczonym
partnerem a co do lokum to dyrektor McGonagall wyjaśni wam resztę- zakończył, oddając głos dyrektorce
-Dziękuję panie ministrze, tak więc w Hogwarcie powstało nowe skrzydło, skrzydło małżeństw, każda para dostanie jedno
mieszkanie, składające się z sypialni, łazienki i salonu, bedzięcie mogli się tam wprowadzić gdy dostaniecie list z
przydzielonym partnerem lub partnerką, a teraz chcę byście się udali do swoich pokoi wspólnych to już koniec spotkania- zakończyła dyrektorka a uczniowie
zaczęli opuszczać wielką salę, wszyscy w podobnych
humorach
,,To
chyba jednak nie będzie spokojny i zwyczajny
rok” pomyślała Hermiona.
^^^^^^^^
W
pokoju wspólnym gryfonów trwała ożywiona dyskusja pomiędzy uczniami 7 roku,
wszyscy byli zdenerwowani, nie wiedzieli co o tym myśleć, każdy miał jakieś obawy.
-Tego
Kingsleya chyba pojebało !!!- krzyczał młody Wesley
-Ron
uspokój się, i tak to nic nie pomoże- mówiła spokojnie panna
Granger
-Miona
co ty gadasz a co jak każą nam się żenić z jakimiś starymi babami a tobie
wybiorą jakiegoś starego śmierciożercę, który cudem uniknął Azkabanu??- wrzeszczał na nią Chłopak, o tym Hermiona nie
pomyślała a co jeśli stanie się coś takiego, na samą myśl dziewczynę przeszedł niemiły dreszcz
-Ron
nie słyszałeś co powiedział minister, będą nas dobierać pod względem charakterów i takich
tam, a tak wogólle to wątpię by Kingsley pozwolił na coś takiego, bo tak samo
Harry mógł by trafić na jakąś smierciożerczynie- powiedział dobitnie Neville
-Neville
ma rację, jestem pewny, że nie będzie tak źle, chodźcie już spać to był ciężki dzień- ziewając powiedział wybraniec, wszyscy przytaknęli i udali się do swoich pokoi.
Hermiona
szybko się przebrała i weszła do łóżka, chciała by ten dzień już minął, nadal słyszała w głowie słowa Rona, nie chciała trafić na jakiegoś maniaka czystości krwi i to do tego dużo starszego.
,,Jak
będę miała szczęście to może trafie na jakiegoś gryfona” rozmyślała dziewczyna nawet nie
zauważając kiedy zasnęła.
^^^^^^^^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz