środa, 19 czerwca 2013

Rozdział VI



Zajęcia minęły bardzo szybko, w takim samym tempie rozprzestrzeniły się plotki na temat małżeństwa Hermiony  Granger i Draco Malfoya. Wszyscy zastanawiali się, kto kogo zabiję, nikt nie wierzył, że ta dwójka się dogada, pamiętając ich burzliwą przeszłość.

Hermiona właśnie zmierzała ku wielkiej Sali by zjeść obiad, cały czas myślała o Malfoyu, o tym, że wkrótce za niego wyjdzie, bała się tego, chodź Malfoy powiedział jej, że się zmienił to nie oznaczało, że jego rodzice przyjmą przyszłą synową z uśmiechem, na samą myśl o Lucjuszu Malfoyu przechodził ją dreszcz, już widzi Malfoya seniora ubolewającego nad tym, ze jego rodzina została zbrukana krwią szlamy
,, Tak jak już by nie była zbrukana krwią wielu szlam” prychnęła dziewczyna
- Granger!!- zawołał ktoś gdy Hermiona właśnie miała otworzyć drzwi  wielkiej Sali, dziewczyna odwróciła się i zobaczyła Malfoya z Blaisem Zabinim, zaczekała aż do niej dojdą, wywnioskowała, że Malfoy chce pogadać
- Jak ci minęły lekcję Granger??- Hermiona prawie udławiła się śliną słysząc pytanie niebieskookiego, Draco choć zauważył zdziwienie dziewczyny, uśmiechnął się tylko niewinnie
-Eeee dobrze, a wam??- zapytała zatrzymując wzrok na Zabinim, spodziewała się z jego strony niechęci czy pogardy, to, że Malfoy utrzymuje, że się zmienił nie oznacza, że reszta slizgonów poszła w jego ślady
- Może być, a właśnie to mój przyjaciel Blai…
- Blaise Zabini dla przyjaciół Diabeł- Zabini uśmiechnął się i wyciągnął rękę w stronę panny Granger
- Hermiona Granger dla przyjaciół Miona- dziewczyna także wyciągłą rękę, Blaise ujął ją i pocałował, Hermiona była zdziwiona, najpierw przedstawia się w przyjazny sposób a teraz całuję w rękę
- Wiem, nareszcie mogę poznać narzeczoną mojego przyjaciela
- Dobra diable dość tych uprzejmości, jestem głodny- powiedział smok, zauważając rumieniec na twarzy Granger, stwierdził, że wygląda bardzo ładnie, podobało mu się również określenie ,,narzeczona”
- Dobra, dobra  już idziemy- chłopcy zaczęli otwierać drzwi gdy zatrzymali się i spojrzeli na Mionę
- Idziesz Miona?- zapytał Zabini uśmiechając się do niej szczerze, dziewczyna przytaknęła i weszła a za nią dwaj przystojni ślizgoni.


Ginny Wesley siedziała przy stole gryfonów konsumując swój posiłek, starała się nie wrzeszczeć na brata widząc jak pochłania udka z kurczaka,
,, Zero kultury i gdzie on to wszystko mieści, może w głowie, skoro jest taka wielka a mózgu to tam na pewno nie ma” jej przemyślenia przerwane zostały przez falę szeptów, spojrzała w stronę, w która patrzy większość uczniów i prawie nie połknęła widelca widząc swoją przyjaciółkę wchodzącą do Sali u boku dwóch ślizgonów, zauważyła, że Miona żegna się z ową dwójką i idzie w jej stronę.


Gdy Hermiona usiadła obok Ginny naprzeciw Rona i Harrego zauważyła ich pytające spojrzenia
- No co?
- Jak to się stało, że wchodzisz sobie na obiad z dwójka węży- zapytał Ron
- A co nie można?- Hermiona była zirytowana zachowaniem przyjaciela, obiecał, że będzie zachowywał się odpowiednio po tym jak dziewczyna przedstawiła przyjaciołom rozmowę z Malfoyem
- Oczywiście, że można prawda Ron?- powiedział wybraniec patrząc znacząco na przyjaciela, zauważył irytację Hermiony i nie chciał by się kłócili
- Taa- powiedział cicho Wesley, wybraniec uśmiechnął się w stronę przyjaciółki, ciesząc się, że ten temat jest już zakończony
- Więc blondas naprawdę dotrzymuję słowa?- zapytała cicho przyjaciółke Ginny
- Tak przedstawił mi nawet Zabiniego- dziewczyna uśmiechnęła się
- No to może nie będziecie takim złym małżeństwem, wiesz w końcu wybrali was uważając, że najlepiej do siebie pasujecie
- Może i tak ale  nadal mam obawy co do tego wszystkiego
- Nie martw się jakby co zawsze mogę użyć mojego upiorogadzka przeciw blondasowi- zaśmiała się  Ginny, Hermiona była naprawdę wdzięczną pannie Wesley, że ta ją wspiera
- Dzięki Gin- uśmiechnęła się panna Granger, popatrzyła na chłopaków, którzy rozmawiali o jakiś nowych miotłach i zapytała przyjaciół
- A wy jak myślicie z kim zostaniecie sparowani??- przyjaciele popatrzyli na nią niepewnie, żadne z nich nie chciało myśleć jeszcze o swoich potencjalnych partnerach
- Każdy tylko nie Michael Corner- powiedziała sucho Ginny
- Ale to twój były chłopak Gin- powiedziała Hermiona nie wiedząc o co chodzi
- No właśnie skoro jest były to znaczy, że był nieodpowiedni, nie chce wylądować z żadnym z byłych, bez urazy Harry- Ginny uśmiechnęła się lekko patrząc na wybrańca
- nic nie szkodzi, rozumiem bo ja też nie chciałbym wylądować Cho
- Mi tam wszystko jedno tak długo jak nie będzie to Milicenta Bulstrood powiedział z odrazą Ron, wszyscy zaśmiali się na ten komentarz, reszta obiadu upłynęła im spokojnie, nadal rozmawiali o tym z kim będą musieli spędzić resztę życia, Hermiona widząc obawy przyjaciół cieszyła się, ze ona ma to już za sobą, po przeanalizowaniu wszystkiego stwierdziła, że nie trafiła źle, Draco był przystojny a przede wszystkim inteligentny, wiedziała, że mogłaby z nim przeprowadzić wiele ciekawych rozmów, uśmiechnęła się patrząc na niebieskookiego ślizgona.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Gdy Draco i Blaise pożegnali pannę Granger ruszyli do swojego stołu, usiedli naprzeciwko Pansy i Notta
- Smoku czyżbyś już się zaprzyjaźnił z przyszła panią Malfoy??- zapytał Theo, w jego głosie słychać było nutkę pogardy, Draco popatrzył na niego zimno
- O co ci znowu chodzi Theo??- zapytał lekko zirytowany Diabeł
- No nie wiem może o to, że Draco zaznajamia się z Granger i jej bandą gfyfków
- Co w tym złego, przecież za niedługo będą małżeństwem- Zabini nie rozumiał Notta, zachowywał się strasznie wrogo
- Theo jeżeli nie masz do powiedzenia nic mądrego to lepiej się zamknij- odezwała się panna Parkinson, ona też miała już dość Notta
- Wiecie co nie wiem co się z wami dzieje, idę stąd- Not mówiąc to wstał i udał się na koniec Sali by usiąść z siostrami Greengrass
-Ja pierdole, mówię wam do końca roku jeszcze mu przywalę- powiedział diabeł
- nie tylko ty diable- uśmiechnęła się Pansy, Draco też miał już dość chłopaka ale nie chciał na razie nic z tym robić, miał ważniejsze rzeczy na głowie, jego rodziców, pewnie już wiedzieli o tym nowym prawie, będą chcieli poznać tożsamość przyszłej synowej, sam nie wiedział jak zareagują gdy się dowiedzą, że to Hermiona Granger przyjaciółka Harrego Pottera i mugolaczka, choć rodzice zapewniali, ze się zmienili to i tak martwił się tym, że jego ojciec może zrobić coś złego, może skrzywdzić Granger
- Co jest Smoku?- Zapytał diabeł
- Nic diable
- przecież widzę, powiedz- nalegał Zabini
- Zastanawiam się jak rodzice przyjmą wiadomość o moich zaślubinach z Hermioną Granger
-Sam mówiłeś, że się zmienili- powiedziała Pansy, rozumiała obawy Draco, znała jego rodziców i wiedziała jak ważna była dla nich czystość krwi
- Niby tak ale co innego mówić, że się zmieniło a co innego zaakceptować synową mugolskiego pochodzenia
- Może nie będzie tak źle, ojciec cię raczej nie ukarze bo przecież nie miałeś na to wpływu- zapewnił Zabini
- Ale to nie o siebie się martwię- powiedział z przejęciem smok patrząc
w stronę stołu gryfonów i w tym momencie niebieskie tęczówki Draco napotkały bursztynowe, blondwłosy pomyślał, ze mógłby utonąć w tym spojrzeniu, Hermiona nieśmiało  się do niego uśmiechnęła a chłopak odwzajemnił uśmiech, mrugając do niej, blondyn zauważył rumieniec na twarzy panny Granger zanim ta spuściła wzrok i zajęła się swoim obiadem, Draco uważał, że Granger ma piękny uśmiech, ciepły i przyjazny
,, Smoku tracisz głowę” pomyślał chłopak, karcąc się za to, że tyle myśli o Granger, o swojej narzeczonej.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
 Hermiona cieszyła się, że ten dzień już minął, była strasznie zmęczona, teraz siedziała w pokoju który dzieliła z Ginny Parvati i Lavender, dziewczyny, panna Brown i Patil cały czas zasypywały ją pytaniami odnośnie Malfoya, ich przyszłego ślubu, dziewczyna miała już tego dość, ale nie chciała urazić koleżanek, Ginny zauważyła lekką irytację na twarzy przyjaciółki więc postanowiła ją uratować
- Miona chodź miałyśmy się spotkać z Harrym i Ronem na dole-  powiedziała ruda mrugając do przyjaciółki
- A tak zapomniałam, przepraszam dziewczyny pogadamy później- uśmiechnęła się do współlokatorek i wyszła razem z Ginny z pokoju
- Dzięki Gin – uśmiechnęła się szeroko do przyjaciółki
- Spoko Mionka, wiem, że potrafią czasami nieźle człowieka zamęczyć tymi pytaniami i paplaniną
- Masz rację- obie dziewczyny usiadły na kanapie w pokoju wspólnym, w którym było paru uczniów więc dziewczyny mogły swobodnie porozmawiać
- Więc jak widzisz siebie i Malfoya??
- Sama nie wiem no niby widzę, że się zmienił ale nadal mam obawy, tyle czasu żyliśmy w nienawiści a teraz mamy stworzyć rodzinę- powiedziała Hermiona patrząc w ogień w kominku
- To normalne, że masz obawy ale jak znam ciebie to wszystko będzie dobrze- uśmiechnęła się pocieszającą panna Wesley
- Może masz rację ale boje się też – dziewczyna nie dokończyła bo w tym momencie do okna podleciała mała czarna sówka, Hermiona wstała widząc na kopercie jej nazwisko, wzięła kopertę i otworzyła, zaczęła czytać wiadomość, jej treść naprawdę ją przeraziła…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz