niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział III



!Ten rozdział będzie pisany z perspektywy Draco
^^^^^^^^^
Przed odjazdem pociągu z King Cross
Młody blondwłosy mężczyzna stał oparty o filar na peronie, dzisiaj wraca do Hogwartu, sam nie wiedział czemu, patrząc na tych wszystkich rodziców z dziećmi poczuł się dziwnie
,,Kiedy ostatnio rodzice żegnali mnie na stacji??”
Chłopak nie chciał wracać, wiedział, że tak naprawdę nikt go tam nie chce, ale nie dziwił się, w końcu zrobił wiele złego, ale teraz z perspektywy czasu wstydził się swojego zachowania, nawet Lucjusz Malfoy zmienił się po wojnie, cudem udało mu się uniknąć Azkabanu. Rozmyślając tak Draco w pewnej chwili zauważył pewną brązowowłosą dziewczynę siedzącą na ławce, od razu rozpoznał w niej Hermionę  Granger, tą samą, którą w jego domu torturowała jego ciotka, na samą myśl o tym wzdrygnął się, tego wspomnienia nie chciał pamiętać, był to dla niego straszny obraz, nawet jego matka Narcyza Malfoy nie chce tego pamiętać.
-Smoku tu taj jesteś, wszędzie cię szukam!- nagle zawołał ktoś za plecami Malfoya, chłopak od razu rozpoznał głos Blaisa Zabiniego jego najlepszego przyjaciela
-Cześć Zabini- odpowiedział młody Malfoy
-O czym tak myślisz stary??- zapytał rozbawiony Blaise
-Tak tylko…o niczym ważnym- blondwłosy nie chciał mówić przyjacielowi, że znów myślał o torturowaniu Granger w jego domu
-Acha, o patrz Złota Trójka jednak wraca do szkoły- powiedział ciemnoskóry chłopak wskazując w stronę gdzie wcześniej Malfoy widział Granger
-No  widzę- odpowiedział, w tym samym czasie na peronie wybuchły oklaski, wszyscy zaczęli dziękować trójce gryfonów
- No nie mogę, ci to mają dobrze, oklaskami ich witają- śmiał się Blaise, Draco wiedział, że chodź Blaise tego nie przyzna to podziwiał Pottera i jego przyjaciół, w sumie On Draco Malfoy też ich trochę podziwia ale za nic w świecie nikomu o ty nie powie, w końcu musi pilnować reputacji, na tą myśl uśmiechnął się w ten swój malfoyowski sposób
-Chodź smoku poszukać jakiś przedział!!- krzyknął Zabini, Malfoy od razu poszedł za nim.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Dwaj ślizgoni szybko znaleźli wolny przedział, gdy już usiedli zaczęli swobodną rozmowę, w pewnym momencie Zabini powiedział coś co wprawiło młodego Malfoya w osłupienie
- Hermiona Granger to całkiem fajna dziewczyna­- ciemnoskóry mówiąc to spojrzał w okno
-Eee Diable co ty pieprzysz- powiedział zdziwiony Draco
- No co Smoku jest inteligentna i ładna, powiedz, że nie- Zabini spojrzał na niego
-Może i tak ale to mugolaczka Diable- stwierdził Malfoy patrząc dziwnie na przyjaciela
-No i co, wojna się skończyła, krew nie ma już żadnego znaczenia, nikt cię nie zabije za kontakty z czarodziejami mugolskiego pochodzenia- powiedział z powagą Blaise
-Może i masz rację ale to nie zna…- blondwłosy nie dokończył bo do przedziału wszedł Theodor Nott i Pansy Parkinson
- Cześć wam możemy się dosiąść?- spytał Nott
-Pewnie siadajcie- powiedział Zabini uśmiechając się do nich, Nott usiadł obok Draco a Pansy obok Blaisa, ślizgoni rozmawiali o wakacjach i o szkole w pewnej chwili Nott przerwał dotychczasową rozmowę mówiąc:
-Potter i jego banda też wracają- mówiąc to spojrzał na Draco jakby oczekiwał z jego strony jakiegoś obraźliwego komentarza na temat trójki gryfonów, Malfoy to zlekceważył, nie miał zamiaru nic gadać
- Tak widzielmy ich i słyszeliśmy te oklaski, to całkiem miłe, że ludzie na peronie tak ich przywitali- powiedział Diabeł uśmiechając się, wszyscy spojrzeli na niego nie mogąc uwierzyć w to co mówi
-Co ty pieprzysz Zabini- oburzył się Nott, nie wiedział co się dzieje, najpierw Malfoy nic nie gada a teraz jeszcze Zabini zachowuje się jak jakiś gryfon wielbiący Świętą Trójkę
-O co ci chodzi Theo, mówię co myślę, Nie wiem jak inni ale ja nie mam zamiaru robić Potterowi i jego przyjaciołom problemów w końcu gdyby nie oni nie wiadomo co by się z nami stało i nie patrz tak na mnie Theo, dobrze wiesz, że gdyby Czarny Pan powybijał już wszystkich mugolaków to później zajął by się pewnie nami- zakończył Zabini, Draco musiał przyznać mu rację w końcu Czarny Pan zabił by nawet czysto krwistych
-Diabeł ma rację Theo- ku zdziwieniu wszystkich odezwała się Pansy, która w przeszłości podobnie jak Draco nie cierpiała gryfonów a szczególności Hermiony Granger
,,Więc ją wojna też zmieniła” pomyślał Malfoy patrząc na brunetkę
-Więc Theo skoro tą rozmowę mamy już zakończoną to pogadajmy o czymś ciekawszym- powiedział Diabeł
-No dobra, niech wam będzie- odpowiedział Nott, nadal do końca nie pojmując tych zmian w swoich towarzyszach, których znał od pierwszej klasy, ale nie chciał się z nimi kłócić.
Reszta podróży upłynęła im dość przyjemnie.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

W wielkiej Sali jak zwykle było głośno, Draco siedząc przy stole zauważył innych uczniów ze swojego rocznika było ich dość sporo, nagle kontem oka zauważył brązowowłosą gryfonkę, która także się rozgda, chłopak szybko spuścił wzrok, nie chciał nawiązywać z nią kontaktu wzrokowego.

Kolacja upłynęła dość szybko, uczniowie 7 roku zostali poproszeni o pozostanie w Sali, ślizgoni zastanawiali się o co może chodzić.
McGonagall zaczęła coś mówić o nowym prawie, potem w Sali pojawił się ku zdziwieniu wszystkich Minister Magii, którzy przedstawił im warunki nowego prawa, Draco był zszokowany tak jak i reszta uczniów, słyszał pretensje uczniów, najgłośniejszy był Wesley, nagle Potter krzyknął by wszyscy się zamknęli, niebieskooki zdziwiony zauważył, że wszyscy nawet ślizgoni uchichli
,,No proszę Potter ma autorytet” pomyślał Malfoy.
Draco sam nie wiedział co ma myśleć
,,Małżeństwo, serio i tak żadna nie będzie chciała za mnie wyjść, za sśmierciożercę
-Smoku co ty na to?- zapytał Zabini
-nie wiem Diable, ale słyszałeś albo ożenek w ciągu 2 miesięcy albo żegnaj magio-powiedział gorzko młody Malfoy
-Taa, masz rację stary- uśmiechnął się sucho Blaise, obaj chłopcy wstali i udali się do pokoju wspólnego ślizgonów gdy dyrektorka obwieściła, że to już koniec spotkania

^^^^^^^^^^^^

W PW trwała ożywiona dyskusja, ślizgoni rozmawiali o potencjalnych partnerach i partnerkach, którzy mogą im się trafić
-Ja pierdole a co jak trafie na jakiegoś wypłosza powiedział oburzony Nott
-Lepsze to niż stracić magie nie sądzisz??- zapytał Draco, szczerze on miał to gdzieś jego życie nie może być już gorsze
- Ja bym tam chciał dostać młodą Wesley albo Granger- powiedział wyszczerzając się Zabini, Draco popatrzył na niego jakby pierwszy raz go widział na oczy
-Zabini pojebało cię do końca, zdrajca krwi albo szlama? – zapytał jeden z młodszych ślizgonów, reszta uczniów popatrzyła na niego, Draco słysząc słowo szlama dostał furii, sam przysiągł sobie, ze już nigdy  nie użyje tego określenia, ale zanim zdążył coś powiedzieć Blaise chwycił młodszego ślizgona za szaty i przygwoździł do ściany
- Coś ty powiedział gnoju??!!! Jeszcze raz usłyszę coś takiego a zatęsknisz za czarnym panem- krzyczał Zabini, w jego oczach dało się zauważyć niesamowitą złość
-puść go Diable- powiedziała cicho Pansy kładąc mu rękę na ramieniu, gdy Zabini puścił chłopaka odezwał się do Pansy:
- A ty Pansy kogo by
ś chciała??zapytał, Draco uśmiechnął się widząc tą szybką zmianę zachowania przyjaciela
-Ja? Sama nie wiem- zaczerwieniła się dziewczyna spuszczając wzrok
-Naprawdę a nie myślisz czasami o pewnym gryfonie?- zapytał diabeł podnosząc prawą brew do góry, wszyscy w pokoju ucichli chcąc usłyszeć odpowiedz brunetki
-Co? Nie wiem o czym mówisz Diable, idę spać dobrano- Pansy szybko pobiegła w stronę swojego pokoju
-Powiesz mi o co chodzi??- zapytał Malfoy, zastanawiając się o jakiego gryfona chodzi
-Kiedy indziej smoku, teraz chodź już spać bo jestem wykończony- mówiąc to skierował się w stronę ich sypialni, Draco nie chcąc na razie poruszać tego tematu poszedł za nim.

Gdy młody Malfoy tej nocy szybko zasnął, z myślą o tym z kim będzie musiał się ożenić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz