!Ten
rozdział będzie pisany z
perspektywy Draco
^^^^^^^^^
Przed odjazdem pociągu z King Cross
Młody blondwłosy mężczyzna stał oparty o filar na
peronie, dzisiaj wraca do Hogwartu, sam nie wiedział czemu, patrząc na tych wszystkich
rodziców z dziećmi poczuł się dziwnie
,,Kiedy
ostatnio rodzice żegnali mnie na stacji??”
Chłopak nie chciał wracać, wiedział, że tak naprawdę nikt go tam nie chce,
ale nie dziwił się, w końcu zrobił wiele złego, ale teraz z
perspektywy czasu wstydził się swojego zachowania,
nawet Lucjusz Malfoy zmienił się po wojnie, cudem udało mu się uniknąć Azkabanu. Rozmyślając tak Draco w pewnej
chwili zauważył pewną brązowowłosą dziewczynę siedzącą na ławce, od razu rozpoznał w niej Hermionę Granger, tą samą, którą w jego domu torturowała jego ciotka, na samą myśl o tym wzdrygnął się, tego wspomnienia nie
chciał pamiętać, był to dla niego straszny
obraz, nawet jego matka Narcyza Malfoy nie chce tego pamiętać.
-Smoku
tu taj jesteś, wszędzie cię szukam!- nagle zawołał ktoś za plecami Malfoya, chłopak od razu rozpoznał głos Blaisa Zabiniego jego
najlepszego przyjaciela
-Cześć Zabini- odpowiedział młody Malfoy
-O
czym tak myślisz stary??- zapytał rozbawiony Blaise
-Tak
tylko…o niczym ważnym- blondwłosy nie chciał mówić przyjacielowi, że znów myślał o torturowaniu Granger
w jego domu
-Acha,
o patrz Złota Trójka jednak wraca
do szkoły- powiedział ciemnoskóry chłopak wskazując w stronę gdzie wcześniej Malfoy widział Granger
-No widzę- odpowiedział, w tym samym czasie na peronie wybuchły oklaski, wszyscy zaczęli dziękować trójce gryfonów
-
No nie mogę, ci to mają dobrze, oklaskami ich
witają- śmiał się Blaise, Draco wiedział, że chodź Blaise tego nie przyzna
to podziwiał Pottera i jego
przyjaciół, w sumie On Draco
Malfoy też ich trochę podziwia ale za nic w świecie nikomu o ty nie
powie, w końcu musi pilnować reputacji, na tą myśl uśmiechnął się w ten swój malfoyowski
sposób
-Chodź smoku poszukać jakiś przedział!!- krzyknął Zabini, Malfoy od razu
poszedł za nim.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Dwaj
ślizgoni szybko znaleźli wolny przedział, gdy już usiedli zaczęli swobodną rozmowę, w pewnym momencie
Zabini powiedział coś co wprawiło młodego Malfoya w osłupienie
-
Hermiona Granger to całkiem fajna dziewczyna-
ciemnoskóry mówiąc to spojrzał w okno
-Eee
Diable co ty pieprzysz- powiedział zdziwiony Draco
-
No co Smoku jest inteligentna i ładna, powiedz, że nie- Zabini spojrzał na niego
-Może i tak ale to
mugolaczka Diable- stwierdził Malfoy patrząc dziwnie na przyjaciela
-No
i co, wojna się skończyła, krew nie ma już żadnego znaczenia, nikt
cię nie zabije za kontakty
z czarodziejami mugolskiego pochodzenia- powiedział z powagą Blaise
-Może i masz rację ale to nie zna…- blondwłosy nie dokończył bo do przedziału wszedł Theodor Nott i Pansy
Parkinson
-
Cześć wam możemy się dosiąść?- spytał Nott
-Pewnie
siadajcie- powiedział Zabini uśmiechając się do nich, Nott usiadł obok Draco a Pansy obok
Blaisa, ślizgoni rozmawiali o
wakacjach i o szkole w pewnej chwili Nott przerwał dotychczasową rozmowę mówiąc:
-Potter
i jego banda też wracają- mówiąc to spojrzał na Draco jakby oczekiwał z jego strony jakiegoś obraźliwego komentarza na
temat trójki gryfonów, Malfoy to zlekceważył, nie miał zamiaru nic gadać
-
Tak widzieliśmy ich i słyszeliśmy te oklaski, to całkiem miłe, że ludzie na peronie tak
ich przywitali- powiedział Diabeł uśmiechając się, wszyscy spojrzeli na
niego nie mogąc uwierzyć w to co mówi
-Co
ty pieprzysz Zabini- oburzył się Nott, nie wiedział co się dzieje, najpierw Malfoy
nic nie gada a teraz jeszcze Zabini zachowuje się jak jakiś gryfon wielbiący Świętą Trójkę
-O
co ci chodzi Theo, mówię co myślę, Nie wiem jak inni ale
ja nie mam zamiaru robić Potterowi i jego
przyjaciołom problemów w końcu gdyby nie oni nie
wiadomo co by się z nami stało i nie patrz tak na
mnie Theo, dobrze wiesz, że gdyby Czarny Pan
powybijał już wszystkich mugolaków to
później zajął by się pewnie nami- zakończył Zabini, Draco musiał przyznać mu rację w końcu Czarny Pan zabił by nawet czysto
krwistych
-Diabeł ma rację Theo- ku zdziwieniu
wszystkich odezwała się Pansy, która w przeszłości podobnie jak Draco
nie cierpiała gryfonów a szczególności Hermiony Granger
,,Więc ją wojna też zmieniła” pomyślał Malfoy patrząc na brunetkę
-Więc Theo skoro tą rozmowę mamy już zakończoną to pogadajmy o czymś ciekawszym- powiedział Diabeł
-No
dobra, niech wam będzie- odpowiedział Nott, nadal do końca nie pojmując tych zmian w swoich
towarzyszach, których znał od pierwszej klasy, ale
nie chciał się z nimi kłócić.
Reszta
podróży upłynęła im dość przyjemnie.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W
wielkiej Sali jak zwykle było głośno, Draco siedząc przy stole zauważył innych uczniów ze
swojego rocznika było ich dość sporo, nagle kontem oka
zauważył brązowowłosą gryfonkę, która także się rozglądała, chłopak szybko spuścił wzrok, nie chciał nawiązywać z nią kontaktu wzrokowego.
Kolacja
upłynęła dość szybko, uczniowie 7
roku zostali poproszeni o pozostanie w Sali, ślizgoni zastanawiali się o co może chodzić.
McGonagall
zaczęła coś mówić o nowym prawie, potem w
Sali pojawił się ku zdziwieniu
wszystkich Minister Magii, którzy przedstawił im warunki nowego prawa, Draco był zszokowany tak jak i
reszta uczniów, słyszał pretensje uczniów, najgłośniejszy był Wesley, nagle Potter
krzyknął by wszyscy się zamknęli, niebieskooki
zdziwiony zauważył, że wszyscy nawet ślizgoni uchichli
,,No
proszę Potter ma autorytet”
pomyślał Malfoy.
Draco
sam nie wiedział co ma myśleć
,,Małżeństwo, serio i tak żadna nie będzie chciała za mnie wyjść, za sśmierciożercę”
-Smoku
co ty na to?- zapytał Zabini
-nie
wiem Diable, ale słyszałeś albo ożenek w ciągu 2 miesięcy albo żegnaj magio-powiedział gorzko młody Malfoy
-Taa,
masz rację stary- uśmiechnął się sucho Blaise, obaj chłopcy wstali i udali się do pokoju wspólnego ślizgonów gdy dyrektorka
obwieściła, że to już koniec spotkania
^^^^^^^^^^^^
W
PW trwała ożywiona dyskusja, ślizgoni rozmawiali o
potencjalnych partnerach i partnerkach, którzy mogą im się trafić
-Ja
pierdole a co jak trafie na jakiegoś wypłosza powiedział oburzony Nott
-Lepsze
to niż stracić magie nie sądzisz??- zapytał Draco, szczerze on miał to gdzieś jego życie nie może być już gorsze
-
Ja bym tam chciał dostać młodą Wesley albo Granger-
powiedział wyszczerzając się Zabini, Draco popatrzył na niego jakby pierwszy
raz go widział na oczy
-Zabini
pojebało cię do końca, zdrajca krwi albo
szlama? – zapytał jeden z młodszych ślizgonów, reszta uczniów
popatrzyła na niego, Draco słysząc słowo szlama dostał furii, sam przysiągł sobie, ze już nigdy nie użyje tego określenia, ale zanim zdążył coś powiedzieć Blaise chwycił młodszego ślizgona za szaty i
przygwoździł do ściany
-
Coś ty powiedział gnoju??!!! Jeszcze raz
usłyszę coś takiego a zatęsknisz za czarnym panem-
krzyczał Zabini, w jego oczach
dało się zauważyć niesamowitą złość
-puść go Diable- powiedziała cicho Pansy kładąc mu rękę na ramieniu, gdy Zabini
puścił chłopaka odezwał się do Pansy:
- A ty Pansy kogo byś chciała??zapytał, Draco uśmiechnął się widząc tą szybką zmianę zachowania przyjaciela
- A ty Pansy kogo byś chciała??zapytał, Draco uśmiechnął się widząc tą szybką zmianę zachowania przyjaciela
-Ja?
Sama nie wiem- zaczerwieniła się dziewczyna spuszczając wzrok
-Naprawdę a nie myślisz czasami o pewnym
gryfonie?- zapytał diabeł podnosząc prawą brew do góry, wszyscy w
pokoju ucichli chcąc usłyszeć odpowiedz brunetki
-Co?
Nie wiem o czym mówisz Diable, idę spać dobrano- Pansy szybko pobiegła w stronę swojego pokoju
-Powiesz
mi o co chodzi??- zapytał Malfoy, zastanawiając się o jakiego gryfona
chodzi
-Kiedy
indziej smoku, teraz chodź już spać bo jestem wykończony- mówiąc to skierował się w stronę ich sypialni, Draco nie
chcąc na razie poruszać tego tematu poszedł za nim.
Gdy
młody Malfoy tej nocy
szybko zasnął, z myślą o tym z kim będzie musiał się ożenić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz